- Bez bitwy - o szelmy! o takie syny! pamiętacie, jak wspaniałą postać w Zbarażu czynili? jak sobie zjeść Chmielnickiego bez pieprzu i soli obiecywali? O szelmy!
- Gdzie tam! - krzyknął Wierszułł - uciekli po pierwszej bitwie wygranej nad Tatary i czernią, po bitwie, w której nawet pospolite ruszenie jako lwy walczyło.
- Jest w tym palec boży - rzekł Skrzetuski - ale jest i jakowaś tajemnica, która wyjaśnić się musi...
- Bo gdyby wojsko pierzchło, to się na świecie zdarza - rzekł Wołodyjowski - ale tu wodze pierwsi obóz opuścili, jakby chcąc umyślnie nieprzyjacielowi wiktorię ułatwić i wojsko na rzeź wydać.
- Tak jest! tak jest! - rzecze Wierszułł. - Mówią też, że to umyślnie uczynili.
- Umyślnie? na rany boskie, to nie może być!..
- Mówią, że umyślnie - a dlaczego? kto dojdzie! kto zgadnie!
- Żeby ich groby przytłukły, żeby ich rody wyginęły, a jeno pamięć niesławna po nich została! - rzekł Zagłoba.
- Amen! - rzekł Skrzetuski.
- Amen! - rzekł Wołodyjowski.
- Amen! - powtórzył pan Longinus.
- Jeden jest człowiek, któren może ojczyznę jeszcze ratować, jeśli mu buławę i resztę sił Rzeczypospolitej oddadzą, jeden jest, bo o innym już ani wojsko, ani szlachta nie będzie chciała słyszeć.
- Książę! - rzekł Skrzetuski.
- Tak jest.
- Przy nim będziem stać, przy nim zginiemy. Niech żyje Jeremi Wiśniowiecki! - wykrzyknął Zagłoba.

WJVKJZM WJJVKBM WQBYQBM WQXPJGM WQQQBKM   Wesele Warszawa | Rezerwacje Hoteli | klimatyzacja | Sklepy Internetowe | Noclegi Wroc³aw