- Mimowolne - odpowiedział arcykapłan. - Na szczęście tylko ja słyszałem i sądzę, że między tą pieśnią i naszym hymnem jest podobieństwo bardzo odległe. W każdym razie niech jej już nigdy nie powtarza.
- No i powinna się oczyścić - wtrącił książę. - Czy dość będzie dla cudzoziemki, jeżeli ofiaruje świątyni Izydy trzydzieści krów?...
- Owszem, niech ofiaruje - odparł Herhor z lekkim grymasem. - Bogowie nie obrażają się za dary...
- Ty zaś, szlachetny panie - mówił Ramzes - racz przyjąć cudowną tarczę, którąm dostał od mego świętego dziada...
- Ja?... tarczę Amenhotepa?... - zawołał wzruszony minister. - Czyliżem jej godzien?...
- Mądrością dorównywasz memu dziadowi, a stanowiskiem dorównasz.
Herhor milcząc złożył głęboki ukłon. Owa złota tarcza wysadzona drogimi kamieniami, oprócz wielkiej wartości pieniężnej, miała jeszcze znaczenie amuletu; była więc królewskim darem.
Ale bardziej doniosłe znaczenie miały słowa księcia, że - Herhor stanowiskiem dorówna Amenhotepowi. Amenhotep był teściem faraona... Czyby następca już zdecydował się poślubić córkę jego, Herhora?...
Było to ulubione marzenie ministra i królowej Nikotris. Trzeba jednak przyznać, że Ramzes mówiąc o przyszłych dostojeństwach Herhora bynajmniej nie myślał o żenieniu się z jego córką, lecz - o daniu mu nowych urzędów, których było pełno w świątyniach i przy dworze.