- Ależ ja jej nie mam zamiaru brać!... -zawołał książę.
- Tylko... dlaczego ona kryje się przede mną... jakby dziecko nie było moim?...
- Nie bądźże podejrzliwym !... - zgromiła go pani. - Jest to zwykła wstydliwość młodych dziewcząt... Wreszcie może ukrywała swój stan z obawy, abyś jej nie porzucił?...
- Przecież nie wezmę jej do mego dworu! - przerwał książę z taką niecierpliwością, że oczy królowej uśmiechnęły się, ale przysłoniła je rzęsami.
- No, nie wypada zbyt szorstko odpychać kobiety, która cię kochała. Wiem, że byt jej zapewniłeś. My jej też damy coś od siebie. I dziecko królewskiej krwi musi być dobrze wychowane i posiadać majątek...
- Naturalnie - odparł Ramzes. - Mój pierwszy syn, choć nie będzie posiadał praw książęcych, musi być tak postawiony, abym ja go się nie wstydził ani on nie miał żalu do mnie.
Po pożegnaniu się z matką Ramzes chciał jechać do Sary i w tym celu wrócił do swoich pokojów.
Wstrząsały nim dwa uczucia: gniew na Sarę, że ukrywała przed nim powody swej słabości, i - duma, że on ma być ojcem. On ojcem!... Tytuł ten nadawał mu powagę, która jakby wspierała jego urzędy: wodza i namiestnika. Ojciec - to już nie młodzieniaszek, który z szacunkiem musi patrzeć na ludzi starszych od siebie. Książę był zachwycony i rozrzewniony. Chciał zobaczyć Sarę, zgromić ją, a potem uściskać i obdarować. Gdy jednak wrócił do swojej części pałacu, zastał dwu nomarchów z Dolnego Egiptu, którzy przyszli zdać mu raport o nomesach. A gdy wysłuchał ich, był już zmęczony. Nadto miał u siebie wieczorne przyjęcie, na które nie chciał się spóźnić.
�I znowu u niej nie będę - myślał. - Biedna dziewczyna, nie widziała mnie blisko dwie dekady..."
Wezwał Murzyna.
- Masz ty tą klatkę, którą dała ci Sara wówczas, kiedyśmy witali jego świątobliwość?
- Jest - odparł Murzyn.
- Weźże z niej gołębia i zaraz wypuść.
- Gołębie już zjedzone.
- Kto je zjadł?...

WQKZBYM WQVZXYM WQGQPZM WQYGKPM WQYYGBM   Opowiadania Fantatyka | Opony | Tworzenie Stron Internetowych | Maszyny Pakuj±ce | Baterie £azienkowe