Usiadła przy nim, zjadła parę daktylów i patrząc na jego dłoń zaczęła mówić:
- Przyjeżdżasz z dalekiego kraju od Bretora i Hagita... Podróż miałeś szczęśliwą...
Od kilku dni śledzą cię Fenicjanie - dodała ciszej.- Przyjeżdżasz po pieniądze, choć nie jesteś kupcem... Przyjdź do mnie dziś po zachodzie słońca...
- Żądania twoje - mówiła głośno - powinny się spełnić... Mieszkam na ulicy Grobów w domu pod �Zieloną Gwiazdą" - szepnęła. Tylko strzeż się złodziei, którzy czyhają na twój majątek - zakończyła widząc, że zacny Asarhadon pod-
słuchuje.
- W moim domu nie ma złodziei!... - wybuchnął gospodarz. - Kradną chyba ci, którzy tu z ulicy przychodzą!...
- Nie złość się, staruszku - odparła szyderczo kapłanka - bo zaraz występuje ci czerwona pręga na szyi, co oznacza śmierć nieszczęśliwą.
Usłyszawszy to Asarhadon splunął po trzykroć i cicho odmówił zaklęcie przeciw złym wróżbom. Gdy zaś odsunął się w głąb galerii, kapłanka zaczęła kokietować
harrańczyka. Dała mu różę ze swego wieńca, na pożegnanie uścisnęła go i poszła do innych stołów.
Podróżny skinął na gospodarza.
- Chcę - rzekł - ażeby ta kobieta była u mnie. Każ ją zaprowadzić do mego pokoju.
Asarhadon popatrzył mu w oczy, klasnął w ręce i wybuchnął śmiechem.
- Tyfon opętał cię, harrańczyku!... - zawołał. - Gdyby coś podobnego stało się w moim domu z egipską kapłanką, wypędziliby mnie z miasta. Tu wolno przyjmować tylko cudzoziemki.
- W takim razie ja pójdę do niej - odparł Phut. - Albowiem jest to mądra i pobożna niewiasta i poradzi mi w wielu zdarzeniach. Po zachodzie słońca dasz mi przewodnika, ażebym idąc nie zbłąkał się.
- Wszystkie złe duchy wstąpiły do twego serca - odpowiedział gospodarz. - Czy wiesz, że ta znajomość będzie cię kosztowała ze dwieście drachm, może trzysta nie licząc tego, co musisz dać służebnicom i świątyni. Za taką zaś sumę, zresztą - za pięćset drachm, możesz poznać kobietę młodą i cnotliwą, moją córkę, która ma już czternaście lat i jako dziewczę rozsądne zbiera sobie posag. Nie włócz się więc nocą po nieznanym mieście, bo wpadniesz w ręce policji albo złodziei, lecz korzysta z tego, co bogowie ofiarują ci w domu. Chcesz?...