- Mówisz prawdę - wtrącił książę. - Tak jest napisano.
- Ponieważ Oziris-faraon - ciągnął nomarcha - nie może sam zajmować się ziemskim gospodarstwem, więc polecił czuwać nad swoim majątkiem nam, nomarchom, którzy z jego krwi pochodzimy.
- To jest prawda - rzekł Ramzes. - Nawet niekiedy słoneczny bóg wciela się w nomarchę i daje początek nowej dynastii. Tak powstały dynastia memfijska, elefantyjska, tebeńska, ksoicka...
- Rzekłeś, panie - mówił dalej Otoes. - A teraz odpowiem na to, o co mnie pytałeś.
Pytałeś: co ja tu robię w nomesie?... Pilnuję majątku Ozirisa-faraona i mojej w nim cząstki. Spojrzyj na te stada: widzisz różne zwierzęta. Jedne dają mleko, inne mięso, inne wełnę i skóry. Podobnie ludność Egiptu: jedni dostarczają zbóż, inni wina, tkanin, sprzętów, budynków. Moją zaś rzeczą jest pobrać od każdego, co winien, i złożyć u stóp faraona.
W dozorowaniu tak licznych stad sam nie podołałbym; więc wybrałem sobie czujne psy i mądrych pasterzy. Jedni doją zwierzęta, strzygą, zdejmują z nich skóry, drudzy pilnują, aby złodziej nie pokradł ich lub nie poszarpał drapieżnik. Podobnie z nomesem: nie zdążyłbym zebrać wszystkich podatków i ustrzec ludzi od złego; więc mam urzędników, którzy robią, co jest słuszne, a mnie składają rachunki ze swych czynności.
- Wszystko jest prawdą - przerwał książę - znam to i rozumiem. Lecz nie mogę dojść: dlaczego zmniejszyły się dochody jego świątobliwości, pomimo że są tak pilnowane?
- Chciej przypomnieć sobie, wasza dostojność - odparł nomarcha - że bóg Set, choć jest rodzonym bratem słonecznego Ozirisa, nienawidzi go, walczy z nim i psuje wszelkie jego dzieła. On zsyła śmiertelne choroby na ludzi i bydło, on sprawia, że przybór Nilu jest za mały lub zanadto gwałtowny, on na Egipt w porze gorącej rzuca tumany piasków.
Gdy rok jest dobry, Nil dosięga pustyni, gdy zły - pustynia przychodzi do Nilu, a wówczas i dochody królewskie muszą być mniejsze.
- Spojrzyj, wasza cześć - mówił wskazując na łąkę. - Liczne są te stada, ale za mojej młodości były liczniejsze. A kto temu winien? Nikt inny, tylko Set, któremu nie oprą się ludzkie siły. Ta łąka, dziś ogromna, była niegdyś jeszcze większą, i z tego miejsca nie widywano pustyni, która nas dziś przeraża. Gdzie bogowie walczą, człowiek nie poradzi; gdzie Set zwycięża Ozirisa, któż mu zabiegnie drogę?
Dostojny Otoes skończył; książę zwiesił głowę. Niemało nasłuchał się on w szkołach o łasce Ozirisa i niegodziwościach Seta i jeszcze dzieckiem będąc gniewał się, że z Setem nie zrobiono ostatecznych rachunków.
�Jak ja urosnę - myślał wówczas - a udźwignę włócznię, poszukam Seta i spróbujemy się!..."
I oto patrzył dziś na niezmierny obszar piasków, państwo złowrogiego boga, który umniejszał dochody Egiptu; ale o walce z nim nie myślał. Jak tu walczyć z pustynią?... Można ją tylko omijać albo w niej zginąć.


WQBVVVM WQPGXXM WQPYVZM WJJXJYM WJZJYZM   Jaytec | Gra Online | Nieruchomo¶ci Toruñ | Online Bingo | Kriokomora