- Wszakże oni sami to powiedzieli - odparł dworak.
Książę zawołał, aby mu podano konia, i odjechał do wojsk obozującyeh za miastem.
Cały dzień musztrował pułki. Około południa na placu ćwiczeń, pod dowództwem nomarchy, ukazało się kilkudziesięciu tragarzy z namiotami, sprzętami, jadłem i winem. Ale książę odprawił ich do Atribis, a gdy nadszedł czas posiłku dla wojska, kazał sobie podać i jadł owsiane placki z suszonym mięsem.
Były to najemne pułki libijskie. Kiedy książę wieczorem kazał im odłożyć broń i pożegnał się z nimi, zdawało się, że żołnierze i oficerowie ulegli szaleństwu. Krzycząc: �żyj wiecznie", całowali jego ręce i nogi, zrobili lektykę z włóczni i płaszczów, ze śpiewami odnieśli księcia do miasta, a w drodze kłócili się o zaszczyt dźwigania go na ramionach.
Nomarcha i urzędnicy prowincji, widząc zapał barbarzyńskich Libijczyków i łaskę dla nich następcy, zatrwożyli się.
- Oto jest władca... - szepnął do Sofry wielki pisarz. - Gdyby zechciał, ci ludzie pobiliby mieczem nas i dzieci nasze...
Strapiony nomarcha westchnął do bogów i polecił się ich łaskawej opiece.
Późno w nocy Ramzes znalazł się w swym pałacu i tu powiedziała mu służba, że zmieniono mu pokój sypialny.
- Dlaczegóż to?
- Bo w tamtej sypialni widziano jadowitego węża, który skrył się tak, że nie można go znaleźć.
W skrzydle sąsiadującym z domem nomarchy znajdowała się nowa sypialnia. Był to czworoboczny pokój otoczony kolumnami. Miał alabastrowe ściany pokryte malowaną płaskorzeźbą przedstawiającą - u dołu rośliny w wazonach, wyżej - girlandy z liści oliwkowych i laurowych.
Prawie na środku stało wielkie łoże wykładane hebanem, kością słoniową i złotem. Pokój oświetlały dwie wonne pochodnie, pod kolumnadą znajdowały się stoliki z winem, jadłem i wieńcami z róż.
W suficie był wielki otwór czworoboczny zasłonięty płótnem.
Książę wykąpał się i legł na miękkim posłaniu, jego służba odeszła do dalszych komnat. Pochodnie zaczęły przygasać, po sypialni wionął chłodny wiatr nasycony wonią kwiatów. Jednocześnie w górze odezwała się cicha muzyka arf. Ramzes podniósł głowę. Płócienny dach pokoju usunął się i przez otwór w suficie widać było konstelacją Lwa, a w niej jasną gwiazdę Regulusa. Muzyka arf wzmogła się.
�Czy bogowie wybierają się do mnie w odwiedziny?..." - pomyślał z uśmiechem Ramzes.

WJKYVJM WJVYQJM WJGJQBM WJXVQVM WJKZQQM   Osk Warszawa | Skaldowie | Zanêty | Walcowanie Gwintów | Baza Firm