- On to sam powie waszej dostojności, ale przecież pierwej musi zobaczyć się z wami.
- No, to niech on tu przyjdzie.
- On myśli, że wasza dostojność powinna przyjść do niego. Przecie on jest członkiem najwyższej rady w Tyrze.
- Żeby on tak zdechł, jak ja do niego pójdę!... - krzyknął znowu rozgniewany bankier.
Gość przysunął krzesło do kanapy i poklepał bogacza w udo.
- Dagonie - rzekł - miej ty rozum.
- Dlaczego ja nie mam rozumu i dlaczego ty, Rabsun, nie mówisz do mnie - dostojność?...
- Dagon, nie bądź ty głupi... - reflektował gość. - Jeżeli ty nie pójdziesz do niego ani on do ciebie, to jakże wy zrobicie interes?
- Ty jesteś głupi, Rabsun! - znowu wybuchnął bankier. - Bo gdybym ja poszedł do Hirama, to niech mi ręka uschnie, że straciłbym na tej grzeczności połowę zarobku.
Gość pomyślał i odparł:
- Teraz rzekłeś mądre słowo. Więc ja tobie coś powiem. Przyjdź do mnie i Hiram przyjdzie do mnie, i wy obaj u mnie obgadacie ten interes.
Dagon przechylił głowę i przymrużywszy oko filuternie zapytał:
- Ej, Rabsun!... Powiedz od razu: ile on tobie dał?
- Za co?...
- Za to, ja przyjdę do ciebie i z tym parchem będę robił interes...

WQVBJGM WQKYZZM WQKVVVM WQYJKZM WQGZXPM   Tuning Forum | Og³oszenia Towarzyskie | pozycjonowanie | Noni | Druk Wielkoformatowy