- Państwu więcej przyda się mądrość takich jak ty, proroku, aniżeli wojsko - wtrącił arcykapłan Mefres.
Pentuer skłonił się przed nim i mówił dalej:
- W tej nowej figurze, przedstawiającej dzisiejszą armię faraonów, widzicie, dostojni, obok barwy czerwonej, która oznacza rodowitych Egipcjan, jeszcze trzy inne pasy: czarny, żółty i biały. Przedstawiają one wojska najemnicze: Etiopów, Azjatów i Libijczyków tudzież Greków. Jest ich razem ze trzydzieści tysięcy, ale kosztują tyle, co pięćdziesiąt tysięcy Egipcjan...
- Należy czym prędzej znieść obce pułki!... - rzekł Mefres. - Drogie są, nieprzydatne, a uczą nasz lud bezbożności i zuchwalstwa. Dziś już wielu Egipcjan nie pada na twarz przed kapłanami, ba! niejeden posunął się do kradzieży w świątyniach i grobach...
- Zatem precz z najemnikami... - mówił zapalczywie Mefres. - Kraj ma z nich same szkody, a sąsiedzi podejrzewają nas o nieprzyjacielskie zamysły...
- Precz z najemnikami!... Rozpędzić buntowniczych pogan!... - odezwali się kapłani.
- Gdy po latach, Ramzesie, wstąpisz na tron - mówił Mefres - spełnisz ten święty obowiązek względem państwa i bogów...
- Tak, spełnij!... Uwolnij twój lud od niewiernych!... - wołali kapłani.
Ramzes pochylił głowę i milczał. Krew uciekła mu do serca, czuł, że ziemia chwieje mu się pod nogami.
On ma rozpędzić najlepszą część wojska!... On, który chciałby mieć dwa razy większą armię i ze cztery razy tyle walecznych pułków najemnych!...
�Bez miłosierdzia są nade mną!..." - pomyślał.
- Mów, z nieba zesłany Pentuerze - odezwał się Mefres.
- Tak więc, święci mężowie - ciągnął Pentuer - poznaliśmy dwa nieszczęścia Egiptu, zmniejszyły się dochody faraona i jego armia...
- Co tam armia!... - mruknął arcykapłan, pogardli- wie wstrząsając ręką.
- A teraz, za łaską bogów i waszym zezwoleniem, okażę wam: dlaczego tak się stało i z jakich powodów skarb i wojska będą zmniejszały się w przyszłości: