- Więc to są filuci i złodzieje, jeżeli niby przyjmują nas jak gości, a potem obdzierają!...
- Nie gniewaj się - rzekł Tutmozis - a wszystko ci wytłomaczę.
- Siadaj.
Tutmozis usiadł i mówił:
- Czy wiesz, że od miesiąca jadam z twej kuchni, pijam wino z twoich dzbanów i ubieram się z twojej szatni...
- Masz prawo czynić tak.
- Alem nigdy tego nie robił: żyłem, ubierałem się i bawiłem na własny koszt, aby nie obciążać twego skarbu. Prawda, że nieraz płaciłeś moje długi. Była to jednak tyko część moich wydatków.
- Mniejsza o długi.
- W podobnym położeniu - ciągnął Tutmozis - znajduje się kilkunastu szlachetnej młodzieży twego dworu. Utrzymywali się sami, aby podtrzymać blask władcy; lecz dziś, podobnie jak ja, żyją na twój koszt, bo już nie mają
czego wydawać.
- KiedyÅ› wynagrodzÄ™ ich.
- Otóż - mówił Tutmozis - bierzemy z twego skarbu, bo nas gniecie niedostatek, i - to samo robią nomarchowie. Gdyby mieli, wyprawialiby dla ciebie uczty i przyjęcia na swój koszt; ale że nie mają, więc przyjmują wynagrodzenie. Czy i teraz nazwiesz ich filutami?...
Książę chodził zamyślony.
- Za prędko potępiłem ich - odparł. - Gniew jak dym zasłonił mi oczy. Wstydzę się tego, com powiedział, niemniej jednak chcę, ażeby ani ludzie dworscy, ani żołnierze i robotnicy nie doznawali krzywdy...
A ponieważ moje zasoby są wyczerpane, trzeba więc pożyczyć... Chyba sto talentów wystarczy, jak myślisz?

WJQXZGM WJJKZQM WJZQGPM WQPKBQM WQPPQVM   Tapety Na Pulpit | Planszówki, Karcianki | Forum Wielotematyczne | Cztery Sposoby Na Zdrowie | Apartamenty We Wroc³awiu