- A więc... przysięgam na mój miecz i sztandary naszych wojsk, że nikomu nie powiem o tym, co mi wasza dostojność odkryjesz.
- Dosyć - rzekł Hiram.
- Słucham.
- Książę wie, co w tej chwili dzieje się w Fenicji?
- Nawet i o tym nie wiem! - przerwał zirytowany namiestnik.
- Nasze okręty - szepnął Hiram - ze wszystkich krańców świata ściągają do ojczyzny, ażeby na pierwsze hasło przewieźć ludność i skarby gdzieś... za morze... na zachód...
- Dlaczego? - zdziwił się namiestnik.
- Bo Asyria ma nas wziąć pod swoje panowanie.
Książę wybuchnął śmiechem.
- Oszalałeś, czcigodny mężu!... - zawołał. - Asyria ma zabrać Fenicją!... A cóż my na to, my Egipt?
- Egipt już się zgodził.
Namiestnikowi krew uderzyła do głowy.
- Upał plącze ci myśli, stary człowieku - rzekł do Hirama spokojnym głosem. - Zapominasz nawet, że podobna sprawa nie mogłaby mieć miejsca bez pozwolenia faraona i... mego!
- I to nastąpi. Tymczasem zawarli układ kapłani.
- Z kim?... Jacy kapłani?..