- I zerwać łatwo! - uśmiechnął się Tutmozis. - Czyliż w Azji nie ma plemion niesfornych, które wpadną w nasze granice?... Czyliż boski Nitager nie czuwa ze swoją armią, aby odparł ich i przeniósł wojnę do ich krajów?... A czy myślisz, że Egipt nie znajdzie ludzi do oręża i skarbów na wojnę?... Pójdziemy wszyscy, bo każdy może coś zyskać i jako tako ubezpieczyć sobie życie... Skarby zaś leżą w świątyniach... A w Labiryncie!...
- Kto je wydobędzie stamtąd! - wtrącił z powątpiewaniem książę.
- Kto?... Każdy nomarcha, każdy oficer, każdy szlachcic zrobi to, byle miał rozkaz faraona, a... młodsi kapłani pokażą nam drogę do kryjówek...
- Nie ośmielą się... Kara bogów...
Tutmozis pogardliwie machnął ręką.
- Albożeśmy to chłopi czy pastuchy, ażeby lękać się bogów, z których drwią Żydzi, Fenicjanie i Grecy, a lada najemny żołnierz znieważa ich bezkarnie.
Kapłani to wymyślili brednie o bogach, w których sami nie wierzą. Przecie wiesz, że w świątyniach uznają tylko Jedynego... Oni też robią cuda, z których się śmieją... Chłop po dawnemu bije czołem przed posągami. Ale już robotnicy wątpią o wszechmocności Ozirisa, Horusa i Seta, pisarze oszukują bogów w rachunkach, a kapłani posługują się nimi jak łańcuchem i zamkiem do zabezpieczenia swoich skarbców.
Oho! Minęły te czasy - ciągnął Tutmozis - kiedy cały Egipt wierzył we wszystko, co mu donoszono ze świątyń. Dziś my obrażamy bogów fenickich, Fenicjanie naszych, i jakoś na nikogo nie spadają pioruny...
Namiestnik uważnie przypatrywał się Tutmozisowi.
- Skąd tobie takie myśli przychodzą do głowy? - spytał. - Wszakże nie tak dawno bladłeś na wzmiankę o kapłanach...
- Bo byłem jeden. Ale dziś, gdym poznał, że cała szlachta ma te same rozumienie co ja, jest mi raźniej...
- A kto szlachcie i tobie mówił o traktatach z Asyrią?
- Dagon i inni Fenicjanie - odparł Tutmozis. - Oni nawet ofiarowali się, gdy przyjdzie czas, podbuntować azjatyckie plemiona, aby nasze wojska miały pozór do przekroczenia granic. A gdy raz wyjdziemy na drogę do Niniwy, Fenicjanie i ich sprzymierzeńcy połączą się z nami... I będziesz miał armię, jakiej nie posiadał Ramzes Wielki!...
Księciu nie podobała się ta gorliwość Fenicjan; zamilczał jednak o niej. Natomiast spytał:
- A co będzie, jeżeli kapłani dowiedzą się o waszych gadaninach?... Zaprawdę żaden z was nie uniknie śmierci!

WQXXKQM WQZVQZM WQZGBYM WQQQBZM WQJQQXM   Pozycjonowanie Stron | Screeny Z Gier | Meble Biurowe | Ksiazki | Rzeczoznawca Maj±tkowy