- Uciekł łotr, ale my go znajdziemy - odparł. - Chyba, że zamieni się w muchę, albo glistę ziemną...
- A mnie przebaczysz, panie?... - szepnęła Fenicjanka opierając się na kolanach księcia.
- Wiele przebacza się kobietom - rzekł następca.
- I wy nie będziecie mścili się na mnie?... - trwożnie zapytała Hirama.
- Fenicja - odparł starzec powoli i dobitnie - największy występek zapomni temu, kto posiądzie łaskę pana naszego, Ramzesa - oby żył wiecznie!...
Co się zaś tyczy Lykona - dodał zwracając się do następcy - będziesz go miał, panie, żywym lub zmarłym...
To powiedziawszy Hiram nisko ukłonił się i opuścił pokój zostawiając kapłankę z księciem.
Ramzesowi krew uderzyła do głowy. Objął klęczącą Kamę i szepnął:
- Słyszałaś, co powiedział dostojny Hiram?... Fenicja zapomni ci największy występek!... Zaprawdę, ten człowiek jest mi wierny... A jeżeli on tak powiedział, jaką znajdziesz wymówkę?...
Kama całowała jego ręce szepcząc:
- Zdobyłeś mnie... jestem twoją niewolnicą... Ale dziś zostaw mnie w spokoju... uszanuj dom, który należy do boskiej Astoreth.
- Więc przeprowadzisz się do mego pałacu? - spytał książę.
- O bogowie, co wyrzekłeś?... Od czasu jak słońce wschodzi i zachodzi, nie było jeszcze wypadku, ażeby kapłanka Astoreth... Ale trudno!... Fenicja, panie, daje ci taki dowód czci i przywiązania, jakiego nigdy nie otrzymał żaden z jej synów...
- Więc... - przerwał książę tuląc ją.
- Tylko nie dziś i nie tutaj... - błagała.