- Zaraz się skończy - odparł następca. - I wiesz, Kamo, co odpowiedział Satni:
"Jeżeli pragniesz tego, więc... niech się spełni zbrodnia!..."
Tbubui nie trzeba było dwa razy powtarzać. W oczach ojca kazała pomordować dzieci, a okrwawione ich członki wyrzuciła przez okno psom i kotom... No i dopiero wtedy Satni wszedł do jej pokoju i spoczął na jej hebanowym łożu, wykładanym kością słoniową...
- Tbubui dobrze robiła nie wierząc zapewnieniom mężczyzn - rzekła zirytowana Fenicjanka.
- Ale Satni - odparł następca - zrobił jeszcze lepiej: obudził się... gdyż jego straszna zbrodnia była tylko snem...
I ty, Kamo, zapamiętaj sobie, że najpewniejszym sposobem obudzenia mężczyzny z miłosnych upojeń jest - miotać klątwy na jego syna...
- Bądź spokojny, panie, już nigdy nie wspomnę ani o mojej niedoli, ani o twoim synu - posępnie odpowiedziała Fenicjanka.
- A ja nie cofnę ci moich łask i będziesz szczęśliwą - zakończył Ramzes.