- Poszukam twego pana - odparł. - Nie odejdę przecie bez zostawienia mu pamiątki...
- TyÅ› szalony...
- Milcz!.. - przerwał blady z gniewu. - Jeszcze go chcesz bronić?...
Fenicjanka zadumała się, zacisnęła pięści, a w jej oczach błysnęło złowrogie światło.
- A jeżeli nie znajdziesz go?... - spytała.
- To zabiję paru śpiących jego żołnierzy... podpalę pałac... - Zresztą - czy ja wiem, co zrobię?... Ale bez pamiątki nie odejdę...
Wielkie oczy Fenicjanki miały tak okropny wyraz, że Lykon zdziwił się.
- Co tobie?... - spytał.
- Nic. Słuchaj. Nigdy nie byłeś tak podobny do księcia jak dziś!... Jeżeli więc chcesz zrobić coś dobrego...
Zbliżyła twarz do jego ucha i zaczęła szeptać.
Grek słuchał zdumiony.
- Kobieto - rzekł - najgorsze duchy mówią przez ciebie... Tak, na niego zwróci się podejrzenie...
- To lepsze aniżeli sztylet - odparła ze śmiechem. - Co?..
- Nigdy nie wpadłbym na taki pomysł!... A może lepiej oboje?...
- Nie!... Ona niech żyje... To będzie moja zemsta...