- Tylko trzy dni? - powtórzyła. - Ależ ja na wieki nie chcę się z nim rozłączać, z moim małym Setim... I nie do więzienia, ale do grobu pójdę za nim, a pan mój razem każe nas pochować...
Gdy arcykapłani opuścili Sarę, odezwał się najpobożniejszy Sem:
- Zdarzyło mi się widzieć matki dzieciobójczynie i sądzić je; ale żadna nie była podobna do tej.
- Bo też ona nie zabiła swego dziecka - odparł gniewnie Mefres.
- Więc kto?..
- Ten, którego widziała służba kiedy wpadł do domu Sary i w chwilę później uciekł... Ten, który idąc na nieprzyjaciela zabrał ze sobą fenicką kapłankę Kamę, która splugawiła ołtarz... Ten wreszcie - dokończył z uniesieniem Mefres - który wygnał z domu Sarę i uczynił ją niewolnicą za to, że jej syn został Żydem...
- Okropne są twoje słowa! - odparł zatrwożony Sem.
- Zbrodnia jest gorszą i pomimo uporu tej głupiej kobiety zostanie odkryta.
Ani przypuszczał święty mąż, że bardzo prędko spełni się jego proroctwo.
A stało się to następującym sposobem.
Jeszcze książę Ramzes wyruszając z wojskiem z Pi-Bast, nie zdążył opuścić pałacu, kiedy naczelnik policji już wiedział o zabiciu dziecka Sary, o ucieczce Kamy i o tym, że służba Sary widziała księcia wchodzącego w nocy do jej domu. Naczelnik policji był człowiek bystry; domyślił się, kto mógł popełnić zbrodnię, i zamiast prowadzić na miejscu śledztwo, popędził za miasto ścigać winnych uprzedziwszy o tym, co zaszło, Hirama.
I otóż w tym czasie, gdy Mefres usiłował wydobyć zeznanie Sary, najdzielniejsi agenci pi-basteńskiej policji tudzież wszyscy Fenicjanie, pod przewództwem Hirama, już ścigali Greka Lykona i kapłankę Kamę.
Jakoż trzeciej nocy po wymaszerowaniu księcia naczelnik policji wrócił do Pi-Bast prowadząc ze sobą dużą, okrytą płótnem klatkę, w której jakaś kobieta krzyczała wniebogłosy. Nie kładąc się spać naczelnik wezwał oficera, który prowadził śledztwo, i z uwagą wysłuchał jego raportu.
O wschodzie słońca dwaj arcykapłani, Sem i Mefres, tudzież pi-basteński nomarcha otrzymali najpokorniejsze wezwanie, aby raczyli natychmiast, jeżeli taka będzie ich wola, przybyć do naczelnika policji. Jakoż wszyscy trzej zeszli się o tej samej godzinie; zaś naczelnik policji nisko kłaniając się począł błagać ich, aby mu opowiedzieli wszystko, co wiedzą o zabójstwie dziecka następcy tronu.
Nomarcha, choć wielki dostojnik, pobladł usłyszawszy to pokorne wezwanie i odpowiedział, że nic nie wie. Prawie to samo powtórzył arcykapłan Sem dodając od siebie uwagę, że Sara wydaje mu się niewinną. Gdy zaś przyszła kolej na świętego Mefresa, ten rzekł:

WJKBJQM WJVGXZM WJGQKJM WJXKKKM WJKJKJM   Podawanie Wina | Od¿ywki Sklep | Zespol Na Wesele Lublin | Reprodukcje | Mieszkania Szczecin