- Nie wiem, czy wasza dostojność słyszałeś, że w nocy, kiedy spełniono zbrodnię, uciekła jedna z książęcych kobiet imieniem Kama?
Naczelnik policji zdawał się być mocno zdziwionym.
- Nie wiem również - ciągnął Mefres - czy powiedziano waszej dostojności, że następca tronu nie nocował w pałacu i że był w domu Sary. Odźwierny i dwie służące poznały go, gdyż noc była dość widna.
Podziw naczelnika policji zdawał się dosięgać szczytu.
- Wielka szkoda - zakończył arcykapłan - że waszej dostojności nie było parę dni w Pi-Bast...
Naczelnik bardzo nisko ukłonił się Mefresowi i zwrócił się do nomarchy:
- Czy wasza cześć nie raczyłbyś łaskawie powiedzieć mi: jak był ubrany książę owego wieczora?...
- Miał biały kaftan i purpurowy fartuszek obszyty złotymi frędzlami - odparł nomarcha. - Dobrze pamiętam, gdyż byłem jednym z ostatnich, którzy rozmawiali z księciem owego wieczora.
Naczelnik policji klasnął w ręce i do biura wszedł odźwierny Sary.
- Widziałeś księcia - zapytał go - kiedy wchodził w nocy do domu twej pani?
- Otwierałem furtkę jego dostojności, oby żył wiecznie!...
- A pamiętasz, jak był ubrany?...
- Miał kaftan w pasy żółte i czarne, taki sam czepek i fartuszek niebieski z czerwonym - odpowiedział odźwierny.
Teraz obaj kapłani i nomarcha zaczęli się dziwić. Gdy zaś wprowadzono po kolei obie sługi Sary, które dokładnie powtórzyły opis ubioru księcia, oczy nomarchy zapłonęły radością, a na twarzy świętego Mefresa widać było zmięszanie.
- Przysięgnę - wtrącił dostojny nomarcha - że książę miał biały kaftan i purpurowy ze złotym fartuszek...