- A teraz - odezwał się naczelnik policji - raczcie, najczcigodniejsi, udać się ze mną do więzienia. Zobaczymy tam jeszcze jednego świadka...
Zeszli na dół, do podziemnej sali, gdzie pod oknem stała wielka klatka przykryta płótnem. Naczelnik policji odrzucił kijem płótno, a obecni zobaczyli w kącie leżącą kobietę.
- Ależ to jest pani Kama!... - zawołał nomarcha.
Była to istotnie Kama, chora i bardzo zmieniona. Gdy na widok dostojników podniosła się i stanęła w świetle, obecni zobaczyli jej twarz pokrytą miedzianymi plamami. Oczy miała jak obłąkane.
- Kamo - rzekł naczelnik policji - bogini Astoreth dotknęła cię trądem...
- To nie bogini!... - odezwała się zmienionym głosem. - To nikczemni Azjaci podrzucili mi zatruty welon... O, ja nieszczęśliwa!...
- Kamo - ciągnął naczelnik policji - nad nędzą twoją ulitowali się najznakomitsi nasi arcykapłani, święci Sem i Mefres. Jeżeli odpowiesz prawdę, pomodlą się za ciebie i - może wszechmocny Oziris odwróci od ciebie klęskę. Jeszcze czas, choroba dopiero się zaczyna, a nasi bogowie dużo mogą...
Chora kobieta upadła na kolana i przyciskając twarz do kraty mówiła złamanym głosem:
- Ulitujcie się nade mną... Wyrzekłam się bogów fenickich i służbę moją do końca życia poświęcę wielkim bogom Egiptu... Tylko oddalcie ode mnie...
- Odpowiedz, ale prawdę - pytał naczelnik policji - a bogowie nie odmówią ci swej łaski: kto zabił dziecko Żydówki Sary?...
- Zdrajca Lykon, Grek... Był śpiewakiem przy naszej świątyni i mówił, że mnie kocha... A teraz rzucił mnie, nikczemnik, zabrawszy moje klejnoty!...
- Dlaczego Lykon zabił dziecko?
- Chciał zabić księcia, lecz nie znalazłszy go w pałacu pobiegł do domu Sary i...
- Jakim sposobem zbrodniarz dostał się do pilnowanego domu?
- Albo to nie wiesz, panie, że Lykon jest podobny do księcia?... Podobni są jak dwa liście jednej palmy...

WJKJGBM WJXZQZM WJZXXJM WJKBVKM WJKYBXM   Reklama W Internecie | Stroje K±pielowe | Amortyzatory | Magda Femme | System Rezerwacji