- Niechaj wszyscy bogowie, niechaj duch ojca i dziada twego otoczą cię opieką i błogosławieństwem... O Izydo, nigdy nie skąpiłam ci ofiar, ale dziś robię największą... Oddaję ci mego miłego syna... Niech ten mój syn królewski stanie się niepodzielnie twoim synem, a jego słowa i potęga niech pomnożą twoje boskie dziedzictwo...
Pan wiele razy uściskał i ucałował królowę, wreszcie usadowił ją na tapczanie, a sam usiadł na kamieniu.
- Czy zostawił mi ojciec jakie rozkazy? - zapytał.
- Prosił cię tylko o pamięć, a do najwyższej rady powiedział te słowa: "Zostawiam wam następcę, który jest lwem i orłem w jednej osobie; słuchajcie go, a podźwignie Egipt do niebywałej potęgi."
- Myślisz, że kapłani będą mi posłuszni?
- Pamiętaj - rzekła matka - że godłem faraona jest wąż. A wąż to roztropność, która milczy i nie wiadomo kiedy kąsa śmiertelnie... Jeżeli czas weźmiesz za sprzymierzeńca, pokonasz wszystko.
- Herhor jest strasznie zuchwały... Dziś ośmielił się włożyć infułę świętego Amenhotepa... Rozumie się, kazałem mu ją zdjąć i usunę go od rządu... Jego i kilku członków najwyższej rady...
Królowa potrząsnęła głową.
- Egipt jest twój - mówiła - a bogowie obdarzyli cię wielką mądrością. Gdyby nie to, strasznie lękałabym się zatargu z Herhorem...
- Nie spieram się z nim. Ja go wypędzam.
- Egipt jest twój - powtórzyła matka - ale boję się walki z kapłanami. Prawda, że nad miarę łagodny ojciec uzuchwalił tych ludzi, lecz nie można doprowadzić ich do rozpaczy srogością. Zresztą - pomyśl: kto ci zastąpi ich radę?... Oni znają wszystko, co było, jest i będzie na ziemi i w niebie; oni widzą najskrytsze myśli ludzkie i kierują sercami jak wiatr liśćmi. Bez nich nie tylko nie będziesz wiedział, co się dzieje w Tyrze i Niniwie, ale nawet w Memfisie i Tebach.
- Nie odpycham mądrości, ale chcę służby - odparł faraon. - Wiem, że ich rozum jest wielki, ale musi być kontrolowany, aby nie oszukiwał, i kierowany, ażeby nie rujnował państwa... Sama powiedz, matko, co oni w ciągu trzydziestu lat zrobili z Egiptem?... Lud cierpi nędzę albo buntuje się, wojska mało, skarb pusty, a tymczasem o parę miesięcy od nas jak ciasto na drożdżach rośnie Asyria i już dziś - narzuca nam traktaty!...
- Czyń, jak chcesz. Ale pamiętaj, że symbolem faraona jest wąż, a wąż - to milczenie i roztropność.
- Prawdę mówisz, matko, ale wierzaj mi, że w pewnych razach wyższą jest odwaga. Już dziś wiem, że kapłani wojnę libijską rozkładali na całe lata, jam ją skończył w ciągu kilkunastu dni i tylko dlatego, że co dzień popełniałem jakiś krok szalony, ale stanowczy. Gdybym nie wybiegł naprzeciw nim w pustynię, co przecież było wielką nieroztropnością, dziś mielibyśmy Libijczyków pod Memfisem...
- Wiem, goniłeś Tehennę i zaskoczył was Tyfon - rzekła królowa. - O nierozważne dziecko... nie pomyślałeś o mnie!...