- To już od dziesięciu lat naruszone i wydane...
- Na co?... komu?..
- Na potrzeby dworu - odpowiedział skarbnik - na podarunki dla nomarchów i świątyń...
- Dwór miał dochody z płynących podatków, a czyliż podarunki mogły wyczerpać skarbiec mojego ojca?...
- Oziris-Ramzes, ojciec waszej świątobliwości, był hojny pan i składał wielkie ofiary...
- Niby... jak wielkie?... Chcę o tym raz dowiedzieć się... - mówił niecierpliwie faraon.
- Dokładne rachunki są w archiwach, ja pamiętam tylko liczby ogólne...
- Mów!...
- Na przykład świątyniom - odparł wahając się skarbnik - dał Oziris-Ramzes w ciągu szczęśliwego panowania około stu miast, ze sto dwadzieścia okrętów, dwa miliony sztuk bydła, dwa miliony worów zboża, sto dwadzieścia tysięcy koni, ośmdziesiąt tysięcy niewolników, piwa i wina ze dwieście tysięcy beczek, ze trzy miliony sztuk chlebów, ze trzydzieści tysięcy szat, ze trzysta tysięcy kruż miodu, oliwy i kadzideł... A prócz tego tysiąc talentów złota, trzy tysiące srebra, dziesięć tysięcy lanego brązu, pięćset talentów ciemnego brązu, sześć milionów kwiecistych wieńców, tysiąc dwieście posągów boskich i ze trzysta tysięcy sztuk drogich kamieni... Innych liczb na razie nie pamiętam, ale wszystko to jest zapisane...
Faraon ze śmiechem podniósł ręce do góry, a po chwili wpadł w gniew i uderzając pięścią w stół zawołał:
- Niesłychana rzecz, ażeby garstka kapłanów zużyła tyle piwa, chleba, wieńców i szat mając własne dochody!... Ogromne dochody, które kilkaset razy przewyższają potrzeby tych świętych...
- Wasza świątobliwość raczył zapomnieć, że kapłani wspierają dziesiątki tysięcy ubogich, leczą tyluż chorych i utrzymują kilkanaście pułków na koszt świątyń.
- Na co im pułki?... Przecież faraonowie korzystają z nich tylko w czasie wojny. Co się tyczy chorych, prawie każdy płaci za siebie albo odrabia, co winien świątyni za kuracją. A ubodzy?... Wszakże oni pracują na świątynie; noszą bogom wodę, przyjmują udział w uroczystościach, a przede wszystkim - należą do robienia cudów. Oni to pod bramami świątyń odzyskują rozum, wzrok i słuch, im leczą się rany, ich nogi i ręce odzyskują władzę, a lud patrząc na podobne dziwowiska tym żarliwiej modli się i hojniejsze składa ofiary bogom...
Ubodzy są jakby wołami i owcami świątyń; przynoszą im czysty zysk...
- Toteż - ośmielił się wtrącić skarbnik - kapłani nie wydają wszystkich ofiar, ale je zgromadzają i powiększają fundusz...

WJKQPYM WJXZYVM WJZXBGM WJKPZYM WJKBXBM   Implanty Warszawa | Doda | Frutki | Wideodomofon Kolor | Kabiny Prysznicowe