- Prawie już znam drogę do skarbca w Labiryncie - odparł Samentu.
Pan potrząsnął głową.
- Ciężka to rzecz - szepnął. - Godzinę biegałem po rozmaitych korytarzach i salach, jak mysz, którą kot goni. I przyznam ci się, że nie tylko nie rozumiem tej drogi, ale nawet nie wybrałbym się na nią sam. Śmierć na słońcu może być wesołą; ale śmierć w tych norach, gdzie kret zabłąkałby się... brr!...
- A jednak musimy znaleźć i opanować tę drogę - rzekł Samentu.
- A jeżeli dozorcy sami oddadzą nam potrzebną część skarbów?... - spytał faraon.
- Nie zrobią tego, dopóki żyje Mefres, Herhor i ich poplecznicy. Wierzaj mi, panie, że tym dostojnikom chodzi o to, ażeby owinęli cię w powijaki jak niemowlę...
Faraon pobladł z gniewu.
- Obym ja nie zawinął ich w łańcuchy!... Jakim sposobem chcesz odkryć drogę?
- Tu, w Abydos, w grobie Ozirisa znalazłem cały plan drogi do skarbca - rzekł kapłan.
- A skąd wiedziałeś, że on tu jest?
- Objaśniły mnie o tym napisy w mojej świątyni Seta.
- Kiedy żeś znalazł plan?
- Gdy mumia wiecznie żyjącego ojca waszej świątobliwości była w świątyni Ozirisa - odparł Samentu. - Towarzyszyłem czcigodnym zwłokom i będąc na nocnej służbie w sali "odpoczynku" wszedłem do sanktuarium.
- Tobie być jenerałem, nie arcykapłanem!.. - zawołał śmiejąc się Ramzes. - I już rozumiesz drogę Labiryntu?...
- Rozumiałem ją od dawna, a teraz zebrałem wskazówki do kierowania się.

WQKYZYM WQVBZJM WQVXBQM WQYPYYM WQYXJZM   Alberghi Giappone | K510i | Rpg Online | Sklep Nurkowy Lublin | Hotele Gdañsk