- Leży na dziedzińcu oberży, ostatniej przed Labiryntem... Z rana będzie tam...
- Jak on wyglÄ…da?...
- Ma rudą brodę i włosy... - odpowiedział Lykon.
- A co?... - spytał Mefres Herhora.
- Wasza dostojność masz dobrą policję - rzekł Herhor.
- Ale za to dozorcy Labiryntu źle go pilnują! - mówił gniewnie Mefres. - Jeszcze dziś w nocy pojadę tam z Lykonem, aby ostrzec miejscowych kapłanów... Lecz gdy uda mi się ocalić skarb bogów, wasza dostojność pozwolisz, że ja zostanę jego dozorcą...
- Jak wasza dostojność chcesz - odparł Herhor obojętnie. A w sercu swym dodał:
"Nareszcie pobożny Mefres zaczyna pokazywać zęby i pazury... Sam pragnie zostać - tylko - dozorcą Labiryntu, a swego wychowańca Lykona zrobić - tylko - faraonem!...
Zaprawdę, że dla nasycenia chciwości moich pomocników bogowie musieliby stworzyć dziesięć Egiptów..."
Gdy obaj dostojnicy opuścili podziemia, Herhor, wśród nocy, piechotą wrócił do świątyni Izydy, gdzie miał mieszkanie, a Mefres kazał przygotować parę konnych lektyk. Do jednej młodzi kapłani włożyli śpiącego Lykona w worku na głowie, do drugiej arcykapłan wsiadł sam i, otoczony garstką jeźdźców, tęgim kłusem pojechał do Fayum.
W nocy z czternastego na piętnasty Paofi arcykapłan Samentu, stosownie do obietnicy danej faraonowi, wszedł, sobie tylko znanym korytarzem, do Labiryntu. Miał w rękach pęk pochodni, z których jedna paliła się, a na plecach niewielki koszyk z przyborami.
Samentu bardzo łatwo przechodził z sali do sali, z korytarza na korytarz, jednym dotknięciem usuwając kamienne tafle w kolumnach i ścianach, gdzie były drzwi ukryte. Niekiedy wahał się, lecz wówczas odczytywał tajemnicze znaki na ścianach i porównywał je ze znakami na paciorkach, które miał na szyi.
Po półgodzinnej podróży znalazł się w skarbcu, skąd usunąwszy tafle w podłodze dostał się do sali leżącej pod spodem. Sala była niska, lecz obszerna, a jej sufit opierał się na mnóstwie przysadkowatych kolumn.
Samentu położył koszyk i zapaliwszy dwie pochodnie przy ich świetle zaczął odczytywać napisy ścienne.
"Mimo podłej postaci - mówił jeden napis - jestem prawdziwy syn bogów, gdyż gniew mój jest straszny.

WJQBKZM WJJPZQM WJJVGJM WQPPBBM WQPKQVM   Hotele Wroc³aw | Mario | Hulajnogi | Ksiêgarnia Jêzykowa | Certyfikat Energetyczny Wroc³aw