- Dlaczegożeś wcześniej nie dał znać?... - zapytał kapłana Tutmozis.
- Dwa dni więzili mnie żołnierze... Narodu już nie ostrzeżemy, lecz zawiadomcie przynajmniej wojska przy pałacu, ażeby choć one nie uległy popłochowi.
Faraon klasnął w ręce.
- Ach, źle się stało!... - szepnął i dodał głośno: - Cóż to ma być i kiedy?..
- W dzień zrobi się noc... - mówił kapłan. - Ma trwać podobno tyle czasu, ile potrzeba na przejście pięciuset kroków... A zacznie się w południe... Tak mi mówił Menes...
- Menes? - powtórzył faraon. - Znam to nazwisko, ale...
- On pisał list o tym do waszej świątobliwości... Ależ dajcie znać wojsku...
Wnet odezwały się trąbki. Gwardia i Azjaci stanęli pod bronią i faraon otoczony sztabem zawiadomił wojsko o zaćmieniu dodając, aby się nie lękali, gdyż ciemność zaraz przejdzie, a on sam będzie przy nich.
- Żyj wiecznie! - odpowiedziały zbrojne szeregi.
Jednocześnie wysłano kilku najroztropniejszych jeźdźców do Memfisu.
Jenerałowie stanęli na czele kolumn, faraon przechadzał się po dziedzińcu zamyślony, cywilni dostojnicy po cichu szeptali z Hiramem, a królowa Nikotris zostawszy sama, w komnacie upadła na twarz przed posągiem Ozirisa.
Było już po pierwszej i istotnie słoneczne światło poczęło zmniejszać się.
- Naprawdę będzie noc? - spytał faraon Pentuera.
- Będzie, lecz bardzo krótko...
- Gdzież podzieje się słońce?

WQPYVGM WQBPJBM WQBVVPM WJJQYKM WJQKPJM   klimatyzacja | Pozycjonowanie Stron | Konin | Hosting | Agencja Interaktywna