Nagle spomiędzy kępy figowej wysunął się człowiek w ciemnym płaszczu i zastąpił drogę faraonowi. Pan, aby mu się lepiej przypatrzyć, zbliżył twarz do jego twarzy i nagle zawołał:
- Ach, to ty, nędzniku?... Chodźże na odwach...
Był to Lykon. Ramzes schwycił go za kark; Grek syknął i ukląkł na ziemi. Jednocześnie faraon uczuł piekący ból z lewej strony brzucha.
- Jeszcze kąsasz? - zawołał Ramzes. Oburącz potężnie ścisnął za szyję Greka, a gdy usłyszał chrobot łamanych kręgów, odrzucił go ze wstrętem.
Lykon upadł miotając się w przedśmiertnych konwulsjach.
Faraon odszedł parę kroków. Dotknął się i namacał rączkę sztyletu.
- Ranił mnie?...
Wyciągnął ze swego boku wąziutką stal i przycisnął ranę.
"Ciekawym - myślał - czy który z moich doradców ma plaster?.. "
Uczuł mdłości i przyśpieszył kroku.
Tuż pod pałacykiem zabiegł mu drogę jeden z oficerów wołając:
- Tutmozis nie żyje... Zabił go zdrajca Eunana!...
- Eunana? - powtórzył faraon. A cóż inni?...
- Prawie wszyscy ochotnicy, którzy pojechali z Tutmozisem, byli zaprzedani kapłanom.
- No, muszę już z tym skończyć! - rzekł pan. - Zatrąbcie na azjatyckie pułki...

WJKBYJM WJGQPXM WJVYJGM WJKJVXM WJXVVZM   Audyt Warszawa | Filmiki Z Gier | Serwis Komputerowy Warszawa | Broadcast | Szyby Samochodowe