Odezwała się trąbka i Azjaci zaczęli wysypywać się z koszar, ciągnąc za sobą konie.
- Podajcie i mnie konia - rzekł faraon. Ale uczuł silny zawrót głowy i dodał:
- Nie - podajcie mi lektykę... Nie chcę się męczyć... - Nagle zatoczył się na ręce oficerów.
- O mało nie zapomniałem... - mówił gasnącym głosem... - Przynieście hełm i miecz... Ten stalowy miecz... znad Jezior... Idziemy do Memfisu...
Z pałacyku wybiegli dostojnicy i służba z pochodniami. Faraon, podtrzymywany przez oficerów, miał szarą twarz i oczy zachodziły mu mgłą. Wyciągnął rękę jakby szukając broni, poruszył ustami i wśród ogólnej ciszy przestał oddychać, on, pan dwu światów: doczesnego i zachodniego.


WQZZKQM WQXQBZM WQKQJPM WQJKXBM WQJVYVM