- Co to znaczy? - spytał zdumiony książę.
- Straszne rzeczy!.. - zawołała Tafet. - Poganie napadli twój dom, a jeden uderzył kamieniem Sarę...
- Jacy poganie?...
- A ci... Egipcjanie! - objaśniła Tafet.
Książę rzucił jej spojrzenie pełne wzgardy. Lecz wnet opanowała go wściekłość.
- Kto uderzył Sarę?... Kto rzucił kamień?... - krzyknął chwytając za ramię Murzyna.
- Tamci znad rzeki... - odparł niewolnik.
- Hej, dozorcy!... - wołał zapieniony książę - uzbroić mi wszystkich ludzi na folwarku i dalej na tę zgraję!..
Murzyn znowu pochwycił swój topór, dozorcy zaczęli wywoływać parobków z zabudowań, a kilku żołnierzy ze świty księcia machinalnie poprawili miecze.
- Na miłość boską, co chcesz uczynić?... - szepnęła Sara wieszając się na szyi księcia.
- Chcę pomścić cię... - odparł. - Kto uderza w moją własność, we mnie uderza... Tutmozis pobladł i kręcił głową.
- Słuchaj, panie - odezwał się - a jakże po nocy i w tłumie poznasz ludzi, którzy dopuścili się zbrodni?
- Wszystko mi jedno... Motłoch to zrobił i motłoch będzie odpowiadał...
- Tak nie powie żaden sędzia - reflektował Tutmozis. - A przecie ty masz być najwyższym sędzią...
Książę zamyślił się; jego towarzysz mówił dalej:

WQQYYXM WQKGVXM WQYKYYM WJZKJXM WJGZZPM   Hotele Kraków | Numark | Wózki Wid³owe | Angielski Wroc³aw | Sklep Komputerowy