- Nie widzę takiej potęgi. On nie tylko nie godził się ze swoją epoką i stanowiskiem, lecz jeszcze trafił na czas upadku państwa i był jak młody liść na próchniejącym drzewie.
- Tak spokojnie mówisz o upadku państwa? - zdziwił się Pentuer.
- Widzę go od kilkudziesięciu lat, a już widzieli go i moi poprzednicy w tej świątyni... Można się było przyzwyczaić!
- Macie podwójny wzrok?...
- Wcale nie - mówił Menes - ale mamy miarę. Z ruchów chorągiewki poznasz: jaki wiatr wieje, studnia nilowa mówi: czy rzeka wzbiera, czy opada... A nas od wieków o niemocy państwa uczy ten oto Sfinks...
I wskazał ręką w kierunku piramid.
- Nic nie wiem o tym... - szepnÄ…Å‚ Pentuer.
- Czytaj stare kroniki naszej świątyni, a przekonasz się, że - ile razy Egipt kwitnął, jego Sfinks był cały i wysoko wznosił się nad pustynię. Lecz gdy państwo chyliło się do upadku, Sfinks pękał, kruszył się, a piaski sięgały. mu do nóg.
I dziś od paru wieków Sfinks kruszy się. A im wyżej dokoła niego wznosi się piasek, im głębsze bruzdy ukazują się na jego ciele, tym państwo pochyla się bardziej... ?
- I zginie?...
- Bynajmniej - odparł Menes. - Jak po nocy następuje dzień, a po niskich wodach przybór Nilu, tak po okresach upadków przychodzą czasy rozkwitu życia. Odwieczna historia!... Z niektórych drzew opadają liście w miesiącu Mechir, lecz po to tylko, aby na nowo wyrosnąć w miesiącu Pachono...
I zaprawdę Egipt jest tysiącletnim drzewem, a dynastie gałęźmi. W naszych oczach wyrasta dwudziesta pierwsza gałąź, więc z czego się tu smucić?... Z tego, że choć gałęzie upadają, sama roślina żyje?...
Pentuer zamyślił się; ale jego oczy spoglądały przytomniej.
Jeszcze po paru dniach rzekł Menes do Pentuera:
- Ubywa nam żywności. Musimy pójść w stronę Nilu i zaopatrzyć się na jakiś czas.