Na sąsiedniej wyspie znowu rozlegał się krzyk. Książę przysłonił ręką oczy i zobaczył leżącego na ziemi człowieka, którego bił kijem Murzyn.
- Cóż się tu dzieje?... - zapytał Ramzes wioślarza.
- Czyliż nie widzicie, panie, że biją nędznego chłopa?. - odparł przewoźnik śmiejąc się. - Musiał coś zbroić, więc chodzi mu ból po kościach.
- A cóż ty jesteś?
- Ja?... - odparł z pychą wioślarz. - Ja jestem wolny rybak. I bylem oddał, co należy, z połowu do jego świątobliwości, mogę pływać po całym Nilu, od pierwszej katarakty do morza. Rybak jest jak ryba albo dzika gęś, a chłop jak drzewo: karmi panów swoimi owocami i nigdzie nie może uciec, tylko skrzypi, gdy na nim dozorcy psują korę.
O ho! ho!... spojrzyjcie no tam... - zawołał znowu zadowolony rybak. - Hej !... ojciec!... a nie wypijaj wszystkiej wody, bo będzie nieurodzaj...
Wesoły ten wykrzyknik odnosił się do grupy osób spełniających bardzo oryginalną czynność. Kilku ludzi gołych trzymało za nogi innego człowieka i nurzało mu w wodzie głowę po szyję, po piersi, wreszcie po pas. Obok stał jegomość z laską, ubrany w poplamioną tunikę i perukę z baraniej skóry. Nieco dalej krzyczała wniebogłosy kobieta, którą za ręce trzymali ludzie.
Bicie kijem było tak upowszechnione w szczęśliwym państwie faraonów jak jedzenie i spanie. Bito dzieci i dorosłych, chłopów, rzemieślników, żołnierzy, oficerów i urzędników. Kto żył, dostawał kije, z wyjątkiem kapłanów i najwyższych dostojników, bo tych już nie miał kto bić. Książę więc dość spokojnie patrzył na chłopa bitego kijem; ale zastanowił go chłop nurzany w wodzie.
- Ho! ho!... - śmiał się tymczasem wioślarz - a to go poją!... Zgrubieje tak, że żona będzie musiała nadsztukować mu opaskę.
Książę kazał przybić do brzegu. Tymczasem chłopa wydobyto z rzeki, pozwolono mu wykaszlać wodę i znowu schwycono go za nogi, pomimo nieczłowieczych wrzasków żony, która zaczęła kąsać ludzi trzymających jąˇ
- Stój! - krzyknął książę do oprawców, którzy ciągnęli chłopa.
- Czyńcie waszą powinność! - zawołał przez nos jegomość w baraniej peruce. - Kto jesteś, zuchwalcze, który ośmie...
W tej chwili książę zwalił go przez łeb swoją miarą, która na szczęście była lekka. Mimo to właściciel poplamionej tuniki aż usiadł na ziemi, a obmacawszy perukę i głowę, spojrzał na napastnika zamglonymi oczyma.
- Odgaduję - rzekł naturalnym głosem - że mam honor rozmawiać ze znakomitą osobą... Oby ci, mój panie, zawsze towarzyszył dobry humor, a żółć nigdy nie rozlewała się po kościach...
- Co wy robicie z tym człowiekiem?... - przerwał książę.

WJKBZGM WJQKXKM WJQZQZM WQZYQGM WQJKJBM   Informator ¦lubny | Auto Czê¶ci | Uzdatnianie Wody | Czarter Jachtów | Budynki Inwentarskie