O ten róg wieży uderzę się czołem,
Będę cię błagał skonaniem Kaima

GŁOS (Z WIEŻY)

O, miejmy litość nad sobą samemi,
Pomnij, mój luby, że jak ten świat wielki,
Dwoje nas tylko na ogromnej ziemi,
Na morzach piasku dwie rosy kropelki;
Ze, lada wietrzyk, L ziemnego padołu
Znikniem na zawsze, ach! gińmyż pospołu!
200 Nie na to przyszłam, ażeby cię dręczyć;
Nie chciałam przyjąć święcenia kapłanek,
Bo niebu serca nie śmiałam zaręczyć,
Póki w nim ziemski panował kochanek;
Pragnęłam zostać w klasztorze i skromnie
Oddać dni moje zakonnic usłudze,
Lecz tam bez ciebie wszystko wokoło mnie
Było tak nowe, tak dzikie, tak cudze.
Wspomniałam sobie, że po latach wielu
Miałeś powrócić do Maryi-grodu,
210 Szukając zemsty na nieprzyjacielu
I broniąc sprawy biednego narodu.
Kto czeka, lata myślami ukraca;
Mówiłam sobie: on już może wraca,
Może już wrócił; czyż nie wolno żądać,
Gdy mam żyjąca zakopać się w grobie,
Abym cię mogła raz jeszcze oglądać,
Abym przynajmniej umarła przy tobie!
Pójdę więc - rzekłam - w pustelniczym domku,
Około drogi, na skały ułamku,
220 Zamknę się sama: może rycerz jaki,
Koło mej chatki przechodzący blisko,
Wymówi czasem kochanka nazwisko,
Może pomiędzy obcymi szyszaki
Ujrzę znak jego: niech odmieni zbroje,

WJVQQJM WJJJBVM WQPXBVM WQZVZPM WQJYBVM   Hotele Szczecin | Tanie Noclegi | Spawarki | Fryzury | Apteka Internetowa