"fioletowa zasłona". Nie było na niego sposobu.
I ktoś zapytał wreszcie:
- Czy nikt wam nie powiedział, że robienie mydła z tłuszczu ludzkiego jest
przestępstwem?
Odparł z zupełną szczerością:
- Tego mi nikt nie powiedział.
To jednak daje mu do myślenia. Nie od razu odpowiada na dalsze pytania.
Wreszcie robi to bez niechęci.
- Owszem, przyjeżdżali różni do Instytutu i do Spannera. Profesor Klotz,
Schmidt, Rossmann do niego przyjeżdżali. Był raz minister zdrowia w
Instytucie Higieny i minister oświaty, też był gauleiter Forster. Jako
rektor całej Akademii Medycznej przyjmował ich profesor Grossmann. Niektórzy
byli, jak ten dom jeszcze nie stał, więc oni zwiedzali tylko Anatomię,
badając,jaka jest Anatomia, czy czego może brak. A chociaż już była
Palarnia - no, to mydło zostało zawsze po czterech, pięciu dniach sprzątane.
Nie mogę mówić, czy widzieli to mydło. Mogli widzieć. I w czasie inspekcji
recept zawsze wisiał. Więc jak czytali, to chyba wiedzieli, co tam gotują.
- Tak, szef kazał mnie robić to mydło z robotnikami. Dlaczego mnie? Nie
wiem. O Spannerze, jak tak zamykał mydło, to sam myślałem, że on robi jakieś
szalbierstwo. Gdyby miał pisać w swojej książce o mydle, toby nam tak nie
zabronił o tym mówić. Może on sam przyszedł na tę ideę, żeby robić mydło
z resztek?... Chyba nie dostał na to polecenia, bo wtedy by się nie musiał
sam starać o recept...
Z tych rozważań nie wynika żadna pewność.
- Co studenci?... Tak jak my. Każdy się bał tym mydłem myć na początku...
Obrzydzenie było do tego mydła. Zapach miało niedobry. Profesor Spanner
bardzo się starał, żeby ten zapach ustał. On pisał do chemicznych zakładów,
żeby przysłali olejki. Ale zawsze czuć było, że to nie takie mydło.
- Owszem, mówiłem w domu... Z początku nawet jeden kolega widział:
miałem dreszcz, że można się tym myć. W domu mama też się obrzydzała. Ale się
dobrze mydliło, więc go używała do prania. Ja się przyzwyczaiłem, bo było
dobre...
Na jego chudej, wybladłej twarzy pojawia się wyrozumiały uśmiech.
- W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego...