służyć radą, a nawet pociechą. Była pełna i biała, niczym nie przejmowała
siÄ™ zanadto, na wszystko majÄ…c wyrozumienie.
- A tu jest wyżej - mówiła. - Tutaj jedną umarłą jak wykopali, to nic
wcale nie była zmieniona. Mąż kazał ją wykopać. Była młoda kobieta
i pochowana była w białej sukni. To i tę suknię miała na sobie całkiem białą.
Jakby wczoraj jÄ… pochowali.
Nie było całkiem zrozumiałe, czemu ją kazał wykolać. Wytłumaczyła to tak:
- Wykopali ją na sprawę, bo zaskarżył doktorów w szpitalu, że jej nie
dopilnowali. Ona po urodzeniu pierwszego dziecka wyskoczyła przez okno
i zabiła się na miejscu. I nie było nad nią jak się należy opieki. Więc ją
wykopali i zawieźli do szpitala na sekcję. A później przywieźli ją z powrotem
i pochowali. Ale już nie miała na sobie białej sukni, tylko niebieską.
Pochowali ją, ale też nie na długo. Nie minęło trzech miesięcy, jak znowu
wyjmowali trumnÄ™.
- Dlaczego?
- Dlatego, że ten mąż jej się powiesił i trzeba go było pochować. Pogłębili
i wymurowali grób. I teraz tutaj leżą razem pochowani.
Jak właściwie skończyła się sprawa przeciw doktorom, też jasne nie jest.
Widocznie jednak nie zaspokoiła pretensji młodego małżonka, skoro ucieczki
przed swym cierpieniem szukał w śmierci.