gorzej niż Niemców...

Zdawała się urażona mymi słowami naiwnej perswazji.

- Jak to, kto mówił? Nikt nie potrzebował mówić. Sama wiem. I każdy pani

powie to samo, kto ich zna. Że niechby tylko Niemcy wojnę przegrały, to Żydzi

wezmÄ… i nas wszystkich wymordujÄ…... Pani nie wierzy? Nawet same Niemcy to

mówią. I radio też mówiło...

Wiedziała lepiej, do czegoś jej była potrzebna ta wiara.

Poprawiła polewaczkę na kamieniu przy studni i na nowo pompować zaczęła

wodę. Gdy skończyła, podniosła głowę, jeszcze nadąsana. Zmarszczyła czoło

i niespokojnie zamrugała oczami.

- Nie można wytrzymać, nie można wytrzymać - powtórzyła.

Trzęsącymi rękami zaczęła wycierać sobie twarz z łatwych łez.

- Najgorsze jest to, że dla nich nie ma żadnego ratunku - mówiła cicho,

jakby wciąż bojąc się, że kto usłyszy. - Tych, którzy się bronią, oni

zabijają na miejscu. A tych, co się nie bronią, wywożą samochodami tak samo

na śmierć. Więc co oni mają robić? Podpalają ich w domach i nie dają im

wyjść. To matki zawijają dzieci w co tam mają miękkiego, żeby ich mniej

bolało, i wyrzucają z okna na bruk! A później wyskakują same... Niektóre

skaczą z najmniejszym dzieckiem na rękach...

Podeszła bliżej.

- Z jednego miejsca od nas było widać, jak ojciec wyskakiwał z takim

mniejszym chłopcem. Namawiał go, ale ten chłopiec się bał. Stał już na oknie

i jeszcze się łapał za ramę przed tym ojcem. I czy go ojciec zepchnął, czy

jak - tego nie było widać. Ale oba razem, jeden za drugim spadli.

Znowu zapłakała i drżącymi rękoma wycierała twarz.

- I nawet jak tego nie widać, to my słyszymy. To słychać tak, jakby coś

miękkiego klapnęło. Wciąż tak wyskakują, wolą wyskoczyć, niż się za życia

spalić w ogniu...

Nasłuchiwała. W miękkim nawoływaniu się ptaków cmentarnych rozeznawała

dalekie odgłosy ciał upadających na kamienie. Dźwignęła polewaczkę i odeszła

z nią w stronę żółtych i granatowych bratków na grobach. Niebem nadpływał

nowy samolot od strony lotniska i wielkim zakolem zdążał ponad mury getta.

Rzeczywistość jest do zniesienia, gdyż jest niecała wiadoma. Dociera do nas

w ułamkach zdarzeń, w strzępach relacji. Wiemy o spokojnych pochodach ludzi

idących bez sprzeciwu na śmierć. O skokach w płomienie, o skokach w przepaść.

Ale jesteśmy po tej stronie muru.

Kobieta cmentarna widziała to samo i słyszała. I dla niej jednak rzecz tak

przeplotła się z komentarzem, że zatraciła swą rzeczywistość.




WQGKXYM WQZQGJM WQJBJXM WJQBKVM WQPVKJM   Modne Kolczyki Na Lato | Eleganckie Pióra | Skoda | Kot³y | Szczecin Mapa