DWOJRA ZIELONA




Nieduża kobieta z czarną przepaską na oku stanęła przy ladzie. Jej równie

drobny i cokolwiek dziwny towarzysz z czarnymi wąsikami zażądał dla niej

okularów.

- Przez parę lat ta pani nie nosiła okularów - powiedział znacząco

i życzliwie.

- Dlaczego?

- Dlatego, że była w obozie.

Co do oka, to okazało się, że jest nieodpowiednie. Jest za duże i nie chce

wejść. A po okulary trzeba jeszcze przyjść nazajutrz.

- Czy nie zechciałaby pani ze mną porozmawiać? Mogłybyśmy wstąpić tu

obok do cukierni.

Zdziwiła się. Nie mogła iść do cukierni. Była zajęta. Musiała wracać do

mieszkania, bo jest zamknięte, a klucz ma ona ze sobą. Do mieszkania, gdzie

właśnie od dwóch dni znalazła zajęcie.

Idziemy tedy razem przez szerokÄ… ulicÄ™ Pragi i ciemnÄ… bramÄ… przenikamy

w podwórze wielkiej rudery o brudnych, poczerniałych ścianach z poodbijanym

tynkiem. Głęboko w rogu, za oblazłymi z brunatnej farby drzwiami, zaczyna się

mroczna sień.

- To jest na trzecim piętrze.

Drewniane schody idą pod górę nieprzerwanym ciągiem w ciemności.

Trzeba się trzymać poręczy, uważnie macać podeszwami wyrwy w deskach,

by nie upaść. Dopiero na pierwszym piętrze załamuje się ich ciągły bieg.

Równy pomost podłogi wiedzie z powrotem do miejsca, w którym zaczynają się

WQPJGZM WJXQZGM WJVBGGM WQKZYKM WQBJQGM   Sopot | Kontener | Buda Dla Psa | Apartamenty Wroc³aw | Konta Osobiste