Wystarczył mały czerwony budynek z cegły obok Instytutu Anatomicznego
we Wrzeszczu pod Gdańskiem, by z ludzi zamordowanych wytapiać tłuszcz na
mydło, a skórę ich garbować na pergamin.
Żydom aresztowanym we Włoszech, w Holandii, w Norwegii i w Czechosłowacji
Niemcy obiecywali doskonałe warunki pracy w obozach Polski, uczonym zapewniano
stanowiska w instytutach badań naukowych. Pewnej grupie Żydów darowano na
własność bogate polskie miasto przemysłowe Łódź. Przy tym zalecano im, by
zabierali ze sobą tylko rzeczy najcenniejsze.
Gdy transport więźniów przybywał na miejsce przeznaczenia, ludzie wysiadali
z wagonów na jedną stronę toru, walizki zaś zrzucano w wielkie stosy po
stronie przeciwnej.
Ponadto w blokach mieszkalnych kazano im się wszystkim rozbierać przed
wejściem do łazienki i ubrania starannie złożyć. Gdy stamtąd wyszli, nikt
z nich ubrania swego nie odnalazł. Jednych wpędzono prawie nagich do komory
gazowej lub do hermetycznych samochodów, w których podczas jazdy do
krematorium dusili się gazem spalinowym. Inni otrzymywali w zamian łachmany
w których prowadzeni byli do pracy.
Jak w innych obozach, i w Oświęcimiu gromadziły się całe składy ubrań
wełnianych, obuwia, kosztowności, przedmiotów osobistego użytku. Naładowane