I palcem przybił, a potem zapalił?

-Na Mahometa! - mówił do siebie - gdyby to Szwarc przyszedł, prędzej by ta robota poszła, ale on teraz ślubuje Helenie... Ehe! i ja bym tak ślubował, jak mi niewinność miła! Droga Heleno, dozwól... I cóż dalej?... Ba, im dalej, tym lepiej.
Nagle pociągnął ktoś za dzwonek.
Augustynowicz zwrócił się ku drzwiom i wyciągnąwszy rękę zaintonował:

Przechodniu znużon drogą,
Wejdź w me gościnne progi!

Drzwi się otworzyły, młody, wytwornie ubrany człowiek wszedł do pokoju.
Augustynowicz nie znał go.
Najważniejszym rysem charakterystycznym nowo przybyłego był aksamitny spencerek i jasne spodnie, był przy tym umyty, ogolony i uczesany. Twarz miał nie to żeby głupowatą, ale i nie mądrą, nie piękną, ale i nie brzydką, nie dobrotliwą, ale i nie złośliwą, był przy tym wzrostu ani wysokiego, ani niskiego, nosa, ust, brody i czoła miernego, znaków szczególnych żadnych.
-Czy tu mieszka pan Szwarc?
-Pewnie że tu.
-Można go teraz widzieć?
-Teraz można; w nocy, jak bardzo ciemno, to co innego.
Nowo przybyły zaczynał tracić cierpliwość, ale twarz Augustynowicza wyrażała raczej wesołość niż złośliwość.
-Właściciel tego domu - rzekł - przysłał mnie do pana Szwarca jako do świadomego mieszkania i losu hrabianki Leokadii N. Czy nie raczysz pan dać mi jakich co do niej objaśnień?

WJXYYXM WJZVVJM WJZPPQM WJKKBXM WJVJKGM   Opakowania Tekturowe | Pokoje Gocinne | yczenia | Szkolenie Psw Wrocaw | Antyspam