ROZDZIAŁ XVI
Helena zaledwie sama wierzyła swemu szczęściu. Gotowała się do ślubu. Chmurna jej przeszłość znikła, noc życia była skończona, świtał ranek.
Z kobiety, gwiazdy błędnej, która nie wiedzieć gdzie i jak nisko upadnie, z kobiety tułaczki, z kobiety bez jutra wejść w nowy okres życia, pozyskać miłość kochanego człowieka, zostać w przyszłości żoną, rozpocząć życie ciche, życie jutra, okolone szacunkiem, zapełnione miłością i obowiązkiem - oto miała być jej przyszłość.
Helena rozumiała, a raczej przeczuwała ową anormalność między swą przyszłością a przeszłością. "Z takiego życia jak moje to chyba nie to wyniknąć powinno; jam nie warta szczęścia - szeptała z cicha do Szwarca, gdy jej na palec wkładał zaręczynowy pierścionek. - Jam nie warta takiego szczęścia."
Miała rację ta opętana przez miłość półwariatka.
Z logiki jej życia nie mogła taka przyszłość wykwitnąć, ale życie jej przestało już iść własnym biegiem.
Bywają gwiazdy, które w samotniach krążą po nieokreślonych drogach, aż porwane przez potężniejszą planetę idą już dalej koło niej lub z nią.
Coś podobnego przytrafiło się Helenie.
Potężniejsza wola przyciągnęła słabszą. Helena spotkała na drodze swej Szwarca i odtąd szła już jego koleją.