Wpadał weń jednak. Tracił szacunek dla siebie, ale bywał chwilami sentymentalny.
Augustynowicz wiedział o tym najlepiej.
Pewnego razu - a było to w miesiąc jakoś po zerwaniu z Lulą - Augustynowicz, zbudziwszy się późną nocą, ujrzał Szwarca ubranego jeszcze i siedzącego niby nad książką. Zegar w ciszy nocnej gorliwie opowiadał o uciekających minutach; lampa paliła się jasnym, wesołym światłem, a przy blasku jej wyraźnie rysowały się rudawe bokobrody i blada twarz Szwarca na czarnym pokrowcu fotela. Siedział z pochyloną w tył głową i z przymkniętymi oczyma, ale nie spał; wzniesione brwi i kolory, bijące mu na twarz, świadczyły o tym najlepiej. Twarz jego nosiła wyraz niewysłowionej błogości; jakieś marzenie, jak złoty motyl, siedziało mu na mózgu, roztapiając w mglistą miękkość ostre linie jego rysów.
Augustynowicz spojrzał na niego uważnie, po czym z cicha podniósł się na łóżku z obliczem pełnym oburzenia i gniewu.
-Co ten robi? - szepnął. -A, ty się już sam oszukujesz! Niech mnie powieszą, jeżeli mu nie cisnę na głowę poduszki. A to mazgaj! Tak jest, cisnę poduszkę, lampkę stłukę... hi!
Jakoż, ukończywszy za chwilę przygotowania wojenne, zabierał się do zadania tym straszliwszego ciosu, gdy nagle cofnął się pod kołdrę.

WQVVZXM WQKKKJM WQKBXZM WQGXKPM WQYQZBM   Zakady Bukmacherskie | Markowa karma dla psw | Bileterki | Tancerka Na Kawalerski Wieczr | Szpadel