Ważniejszym atoli było, że po owym wypadku Augustynowicz nabrał przekonania, że Szwarc wróci do Luli. "Ta sobie umrze lub oszaleje - mówił o Potkańskiej - a oni się pobiorą... E, niech sobie umrze - Augustynowicz zawsze starał się wmówić w siebie, że nie lubi kobiet - mniej będzie o jedną. Wróci Szwarc, wróci!"
Rozmyślał tedy, czy powiedzieć Luli, że Szwarc się żeni, czy nie? w końcu postanowił milczeć.
-A mnie Helena nic nie obchodzi... Szwarc wróci do Luli, a jeśli jej powiem wszystko, to będzie za późno - to będzie za póź-no! o, ho, ho! Ale i Helena na tym zarobi, bo znów będzie za późno. Tak, tak: jednego nie naprawię, a drugie zepsuję. Będę milczał... będę milczał.
Augustynowicz sto razy wolał Helenę niż Lulę i z duszy chciałby, żeby Szwarc ożenił się z Heleną, ale chodziło mu więcej o Szwarca niż o obie razem, dlatego Lulę chciał mieć wolną "na wszelki wypadek". Zresztą sądził, że i tak Lula wybierze Pełskiego. Wtedy powiem staremu:
-Widzisz, nic nie mówiłem o Helenie, nic nie wiedziała, że jej nie kochasz, a swoją drogą poszła za Pełskiego.
Na koniec troskliwie chował wieść o małżeństwie Szwarca na wypadek, gdyby Lula śmiejąca się i szczęśliwa przed jego przypuszczalnym powrotem oddała rękę Pełskiemu:
-Szwarc życzy pani szczęścia - rzeknę. -Crescite et multiplicamini! - rzeknę. -On dawno już narzeczony, kocha i jest kochany, do diabła!