List od Szwarca przyniósł wieczorem Augustynowicz. Lula nie chciała go otworzyć.
-Nie czyń mu pani tej krzywdy - mówił błagalnie Augustynowicz - bo i tak w tej chwili mój stary może już...
Łzy dusiły go, dalsze słowa więdły mu w gardle.
-Może to już ostatnie jego słowa. Wczoraj odwiozłem go do szpitala - wyszeptał.
Lula pobladła jak płótno; zdawało się, że za chwilę zemdleje. Na próżno siliła się utrzymać spokój i chłód twarzy - cała jej postać drżała jak liść.
Bądź co bądź kochała Szwarca.
Wzięła list z ręki Augustynowicza. List brzmiał jak następuje:
"Pani! Umiałem przenieść stratę twej ręki, ale nie twego szacunku. Czytaj i sądź! Umierający przyjaciel zostawił na mojej opiece kobietę, którą kochał cała siła rozdartego serca, a której miłość mimo woli mu wydarłem. Po jego śmierci poznałem ją bliżej i zdało mi się, że ją kocham. Nieszczęściem, powiedziałem jej to. Potem... Ty wiesz, ukochana, co nastąpiło potem. Sam przed sobą ukrywałem nieszczęsne przywiązanie do ciebie. Ilem wycierpiał! O, daruj mi! I jam człowiek, i ja musiałem kochać, a jednak nie z moich ust dowiedziałaś się o tej miłości. Gdym wreszcie stanął przed własnym sumieniem, gdy przyszła chwila opamiętania - sądź sama, jak miałem postąpić? gdzie pójść? co wybrać? Przysięga umierającemu, słowo dane nieszczęsnej nad wszelki wyraz kobiecie, wszystko prócz serca nakazywało mi wyrzec się ciebie. Nie z mojej winy dowiedziałaś się o tym dopiero wczoraj. Wieść ta miała dolecieć ciebie razem ze zjawieniem się Pełskiego. Nieszczęście i lekkomyślność ludzka inaczej chciały. Oto stan rzeczy! Sądź - jeśli umiesz, przebacz. Adam mówi, żem chory... Tak jest, myśli mi się plączą, czuję żar krwi, a z bólu i zamętu jedno widzę jasno... że kocham, kocham cię, aniele!"
Po przeczytaniu listu resztki gniewu i dumy znikły z czoła Luli: na jej pięknej twarzy osiadł łagodny, choć głęboki smutek.
-Panie Adamie - rzekła do Augustynowicza - powiedz mu pan, że postąpił, jak był powinien.
Augustynowicz rzucił się przed nią na kolana.
-I mnie przebacz, pani! Byłem niesprawiedliwy; krzywdziłem cię, ale ja nie znałem... jam nie wiedział, że są tacy aniołowie na świecie!...