Widocznie słowa obu przychodziły z trudnością; jeden nie umiał zdobyć się na serdeczniejsze wyrazy, drugi na serdeczniejsze podziękowanie.
Za chwilę rozstali się.
Dziwne to nieraz bywają uczucia, a sprzeczne z tym, co nam przedstawiają jako nagrodę szlachetnego czynu. Szwarc przyrzekł Gustawowi nie widywać wdowy. Czy ją kochał, czy nie, zawsze to była z jego strony ofiara, bo w jego mozolnym, a jednostajnym życiu ona była jedynym jaśniejszym punktem, około którego lubił krążyć myślą. Niechby marzenie o niej było tylko zapełnieniem owych chwil oderwanych od ciężkiej pracy, a poświęconych na spoczynek i swobodę umysłu; zrzekać się takich chwil było odbierać powab odpoczynkowi, było to wyrywać próżnicę w życiu, gdzie uczucie mogło kiełkować i zakwitnąć.
Szwarc po krótkim namyśle zrobił to bez wahania.
Zrobił ofiarę.
A jednak kiedy Gustaw wyszedł ze stancji, na twarz Szwarca wybił wyraz niechęci, niesmaku, gniewu nawet. Byłże to żal przeszłości lub spełnionego przed chwilą czynu?
Nie.
Kiedy Szwarc wyciągnął rękę do Gustawa, ten ostatni wahał się z jej przyjęciem. Nie przyjąć ofiary dawanej przez duszę energiczną jest to okryć sam czyn ofiarny odcieniem śmieszności, i to w przekonaniu samego ofiarodawcy; jest to być niewdzięcznym; jest to rzucić ziarno głuchej nienawiści w bujną niwę miłości własnej.

WJJQZPM WJKPQPM WJXGQVM WQGZVXM WQGQQVM   Pozycjonowanie | Hostessy | Pyty Warstwowe | Nurkowanie | Stomatolog