-No, chodziło więcej o zamknięcie niż o połapanie nas; gdyby jednak ktoś teraz poszedł, złapaliby go niezawodnie.
-Dokąd wy idziecie?
-"Jak na hasło trwogi, klany szlą krzyż ognisty..."
-Prosiłem cię, żebyś był cicho!...
-"Tak, mężny Rodryg..."
-Tak, tak - przerwał Wasilkiewicz - idziemy ostrzec innych, i dlatego bądź zdrów albo choć z nami...
-Nie mogę.
-Dokąd idziesz?
-Do Potkańskiej.
-Bądź zdrów!
-Do widzenia!
Gustaw, zostawszy sam, zatarł ręce; na chwilę uśmiech zadowolenia rozjaśnił jego chmurną twarz. Cieszył się z zamknięcia klubu, zniknęła bowiem obawa, że wdowa, dowiedziawszy się o postanowieniu Szwarca, może znów zechce chodzić do klubu, by go tam widywać. Obawa była uzasadniona: Gustaw pamiętał, że mimo próśb i perswazyj zaledwo tylko obietnicą przyprowadzenia Szwarca do jej mieszkania mógł ją powstrzymać od tego niestosownego kroku.
Teraz nie miał się już czego obawiać.
Za chwilę pociągnął dzwonek w mieszkaniu wdowy.
-Jak się pani miewa? - spytał służącej.
-Zdrowa, tylko chodzi po pokoju i gada do siebie - odrzekła służąca.
Gustaw wszedł do pokoju.
Mieszkanie wdowy obejmowało dwa pokoiki z oknami wychodzącymi na ogród: pierwszy był niby salonikiem, drugi sypialnią, do której teraz wszedł Gustaw. W sypialni wierzchnia część okna, łukowato wycięta i oddzielona wąską listwą drewnianą, miała kolorowe szyby, ułożone w rozetę niebieską i czerwoną na przemian. W jednym kącie stał stolik mahoniowy, okryty miękko strzyżoną aksamitną serwetą, na którym były dwa fotografowane portrety. Jeden w drewnianych, inkrustowanych ramkach przedstawiał młodego człowieka, o wysokim czole, blond włosach i pięknych, arystokratycznych rysach twarzy - to był Potkański; na drugim była wdowa z maleńką, biało ubraną dziewczynką na kolanach. Przed portretami leżał wianek z nieśmiertelników, obwinięty krępą i gałązką suchego mirtu.

WQVPVZM WQJGKQM WQZKJGM WQPZYZM WJJQKQM   Free Games24.com Flash Online | Gry | Radomsko | Sklep Internetowy | Biuro Ksigowe Ursynw