-Ja pani nie krzywdzę... ale... - tu głos mu zadrżał, Gustaw zrobił wysilenie, żeby jej nie paść do nóg i nie krzyknąć: "ale kocham ciebie! nie dręcz mnie!" - ale... on tu nie zechce przyjść - kończył zaledwie dosłyszalnie.
Dużo by dał, gdyby mógł uniknąć tej chwili.
Helena zakryła twarz rękoma i padła na fotel.
Milczenie panowało znów przez chwilę i słychać było szmer liści za oknem... a tu dusza człowiecza wiła się w walce z sobą. Sprowadzać Szwarca po to, by mu odebrał Helenę, było to dla Gustawa już wyuzdanie nieszczęścia.
Ale walka krótko trwała: ukląkł przy Potkańskiej i cisnąc jej rękę do ust mówił przerywanym głosem:
-Zrobię, co będę mógł... Przyjdzie tu!... Co komu do mnie?... Przyjdzie, ale nie mogę powiedzieć kiedy... ja go sam przyprowadzę...
Wkrótce potem, wychodząc z mieszkania wdowy, mruczał przez zaciśnięte zęby:
-Tak... przyjdzie! ale nie ja go przyprowadzę... przyjdzie... za miesiąc... za dwa... Za miesiąc może już będę spokojny.
Napad kaszlu przerwał mu dalsze rozmyślania. Długi czas błąkał się jeszcze po ulicach, kiedy wrócił do domu, na wieży kościelnej wybiła druga.
Szwarc już spał. Oddychał równo, spokojnie... Światło lampy padało mu na wyniosłe czoło i odkryte piersi... Gustaw wpatrzył się w owe piersi gorączkowo.
Oczy błyszczały mu nienawiścią.
Przesiedział tak z godzinę, nagle drgnął...
Oprzytomniał.
Budziło się w nim uczucie zupełnie sprzeczne z tym, czego doświadczał dotychczas. Uczuł, że był głodny. Przeszedł więc ku półkom, na których leżały książki, i wydobywszy z nich kawał razowego chleba począł go jeść skwapliwie.
Od dwóch dni nie miał nic w ustach.

WQKGQZM WQQZJQM WQKQKZM WQBBXKM WJJGYKM   Opisy | Krakw Pozycjonowanie | Nlp | Nowa Inwestycja Opole | Sklep Internetowy Bielizna