Nieraz, gdy młodzi ludzie zmęczeni codziennym bieganiem po puszczy wrócili wieczorem późnym do domu, staruszkowie, idąc spać, gwarzyli o nich z cicha. Oto, co raz Karwowski usłyszał przez przepierzenie alkierza:
-Ono to gładki chłopiec ten Karwowski! - mówił staruszek.
-Ale nasz równo jeszcze gładszy - odparła staruszka.
-O, gładszy, gładszy!
Tymczasem ten "nasz" był sobie szpetny, co się zowie, ale przez pryzmat rodzicielskiej miłości wydawał się im urodniejszym od całego świata. Tak to nie rzeczywistość sama, ale serce, z jakim ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory.
Ale wróćmy do Kijowa i do naszych znajomych. Nic dziwnego, że przy takich gospodarzach jak Wasilkiewicz i Karwowski mieszkanie ich, w którym, prócz tego, był piec doskonały, stało się ogniskiem dla wielu z młodzieży. Kupiła się tam nawet poniekąd inteligencja uniwersytecka, utworzył się rodzaj wieczorów literackich. Wszyscy, co tylko czuli jakąś żyłkę pisarską, publikowali tam swoje utwory. Dłuższe wieczory jesienne zmieniły się na prawdziwe posiedzenia literackie. Ile tam myśli gorących wypowiedziały młode usta, trudno by policzyć. Gospodarze, Szwarc przez krótki czas, Gustaw, a szczególniej Augustynowicz, wodzili rej na tych zebraniach. Szwarc spróbował był swych sił twórczych, ale mu nie szło jakoś, nie miał talentu, po prostu nie umiał obrazować, tworzyć ani nawijać własnych pomysłów na ową złotą nić fantazji, co to niby w promieniach tęczowych wykąpie rzecz każdą, nim ogrzaną i rozświeconą rzuci w świat na kształt błyskawicy letniej nocy.

WQXQBZM WQYKVBM WQKGGGM WJGZKZM WJZXPKM   Wynajem Samochodw Rzeszw | Sklep lubno-weselny | Emo | Muzeum Miasta Gdyni | Moda