-Powiedz mi też - pytał pewnego razu Szwarc - co mówią o moim postąpieniu z Augustynowiczem?
-Jedni cię uwielbiają - odrzekł Wasilkiewicz - drudzy śmieją się. Byłem u jednego z twoich antagonistów w interesie naszej biblioteki; zastałem tam niemałe grono i mówiono właśnie o Augustynowiczu i o tobie... Ale, ale! czy wiesz, kto ciebie tam najgoręcej bronił?
-No kto?
-Zgadnij!
-Lolo Karwowski.
-Nie.
-Dalibóg, nie domyślam się.
-Gustaw.
-Gustaw?
-Aa! nagadał tam tym, co się wyśmiewali z ciebie, tyle przyjemnych rzeczy, że zaręczam ci, iż nieprędko zapomną. Wiesz, jak on to umie! Myślałem, że ich licho porwie.
-Tego bym się nie spodziewał!
-Ale bo go już dawno nie widziałeś... Ech! on też zagrzązł w tę nieszczęsną miłość po uszy. Ale to tęgi chłopiec... i żal mi go. Powiedz, ty się na tym znasz lepiej, bardzo on chory?
-O, niedobrze z nim!
-Cóż to? Astma?
Szwarc kiwnął ręką.
-Astma... nadmierna praca... zgryzoty...
-Szkoda.
Nagle czyjeś kroki dały się słyszeć na schodach, drzwi się otworzyły - wszedł Gustaw.
Był zmieniony do niepoznania. Skóra na jego twarzy wybielała dziwnie, stała się przezroczystą. Z tej twarzy wiało jakieś zimno, jakby od trupa; żółtawy odcień świtał mu z czoła, które zdawało się być woskowym. Wargi miał białego koloru; zarósł, ciemne włosy, broda i wąsy rysowały się przy owej bladości prawie czarno. Wyglądał jak człowiek, który przebył długą chorobę, a na twarzy osiadła mu pewność siebie i rozpaczliwa jakaś rezygnacja.

WJVVJZM WJJGPGM WQBBYZM WQKQGKM WQQZKBM   Ryby | torby reklamowe | Kwatery | Noclegi Nad Morzem | Szko Lublin