-A mama?
-Mama powiedziała mi: po pierwsze, żem szubrawiec, na co jej się ukłoniłem; po drugie, żebym sobie poszedł; a po trzecie, cisnęła mi na ziemię pięć rubli, które podniosłem, bo mi się należały, i upiłem się za nie tego dnia wieczorem i na drugi dzień rano.
-A potem?
-Potem drugiego dnia wieczór i na trzeci dzień rano.
-I tak już ciągle?
-Nie. Czwartego dnia wypłakałem się ogromnie, a jeszcze potem, dym się już trochę uleczył - to jest z miłości, nie z pijaństwa - próbowałem się zakochać w pierwszej lepszej, ale już nie mogłem, daję ci na to słowo uczciwości, mój panie!
-I nie masz już nadziei na przyszłość?
Augustynowicz zamyślił się trochę i odpowiedział:
-Nie. Nie szanuję już kobiet. Ile dawniej wierzyłem w nie, ilem je czcił i kochał, jako największą nagrodę pracy i mozołów, tyle dziś... lubię je... rozumiesz? To wyłącza miłość.
-Ale i szczęście.
-Ani słowa: przeto dziś gwiżdżę, kiedy mi się chce płakać, i dlatego zazdroszczę ci.
Szwarc spojrzał bystro na Augustynowicza.
-Czego?
-Twego stosunku z Heleną. Nie marszcz się i nie dziw, że ja te rzeczy znam tak dobrze... Ho, ho! mamy my trochę doświadczenia! Zresztą, powiem ci, ja sam chciałem się zakochać w Potkańskiej... Ja wolę takie kobiety niż inne... Choć z drugiej strony... E, kiedy nie wiem, czy się nie będziesz gniewał?

WQPYGPM WJKQBJM WJKXGJM WQVKVYM WQGYZPM   Ochrona rodowiska Gdask | Dzwonki Polifoniczne | Wyszukiwarka Mp3 | Markizy Olsztyn | Karty Duel Masters