-Latem, widzisz - mówiła - i na cmentarzu mnóstwo cienia, a nie byłam tak dawno; nie mogę go jednak zapomnieć. Ty mi go zastępujesz, Józefie, ale pozwól mi się i za niego pomodlić czasem.
Szwarcowi było wszystko jedno, dlaczego i za kogo się Helena modliła; odrzekł więc z uśmiechem pełnym pobłażania:
-Dobrze, Heleno, pamiętaj o swoich zmarłych, tylko kochaj żywych - dodał, pochylając głowę ku jej twarzy.
Lekkie przyciśnięcie do piersi ramienia Szwarca było odpowiedzią ze strony Heleny.
Spojrzała mu w oczy, potem zarumieniła się jak dziewczynka.
Szwarc ze swej strony nakrył dłonią maleńką, wspierającą się na jego ramieniu rękę i... był zupełnie szczęśliwy.
Poszli na cmentarz. Po drodze spotkali Augustynowicza; szedł paląc cygaro obok dwóch dam, z których jedna była matką, druga córką. Augustynowicz prowadził córkę pod rękę; matka podążała z boku trochę; przeszkadzała jej otyłość, trochę pośpiech, a na koniec i gorąco. Augustynowicz widocznie był wymowny, bo panna zatrzymywała się chwilami od śmiechu. Przechodząc koło Szwarca przymrużył jedno oko, co miało znaczyć, że w tej chwili kontent jest ze świata i porządku ziemskiego.
Szwarc pytał Heleny o Augustynowicza.
-Znam go, choć nie wiem, jak się nazywa; gdy zmarł Kazimierz, widywałam go blisko siebie, potem jakoś mi znikł z oczu.

WQQVGVM WQKBPXM WQYJYXM WJZGZJM WJVPVYM   Pozycjonowanie | pozycjonowanie | mieszne Filmy | Wyposaenie Wntrz | Okna