-Naturalnie. Cóż córka na to?
-Wywiesiła na obliczu czerwoną flagę... ale matka zgromiła ją za to, wezwała Wszystkich Świętych i zapewniła mi ich ogólne poparcie w chwili straszliwego sądu. Widzisz, com wygrał!
-Naiwny jesteś...
-Będę dziś u nich.
-U Świętych Pańskich?
-Nie, u moich nowych znajomych. Poradzę im, żeby obie za mąż poszły.
-Młodsza za ciebie?
-Cóż chcesz, mój drogi! człowiek się starzeje; zresztą, myślę, że i ciebie powitamy niedługo kosmatą dłonią?
-Prosiłem cię, żebyś się nie wdawał pomiędzy mnie i Heleną.
-Dobrze. Powiem tylko, że jest prześliczna!
-Ba! - odparł Szwarc ze źle ukrywanym zadowoleniem.
W tej chwili wszedł Wasilkiewicz.
-Na chwilę wpadam - rzekł - Karol czeka mnie na dole; jedziemy razem na wieś. Szwarc, mam do ciebie interes. Krótko! nie chciałem się mieszać w twoje stosunki miłosne mimo próśb Augustynowicza, ale to się już ciągnie za długo. Powiedz, co myślisz zrobić z Potkańską?
Szwarc cisnął gwałtownie w głąb pokoju cybuch, który trzymał w ręku, po czym siadł i spojrzał Wasilkiewiczowi w oczy.
-Pytanie za pytanie - rzekł. -Powiedz, co ci do tego?
Wasilkiewicz zmarszczył się, nasrożył, ale odrzekł spokojnie:
-Pytam jak kolega kolegi. Helena nie należy do rzędu tych kobiet, które się kocha dziś, a nie kocha jutro. Zresztą, przez pamięć na Potkańskiego każdy z kolegów ma prawo żądać odpowiedzi na podobne pytanie.

WQGZYGM WQZKYGM WQJYJGM WJJZGQM WQPKKKM   Narty Wochy | Obuwie Sportowe | Dentysta | Gzymsy | Meble Dla Dzieci