Hrabia zasnął w godzinę po jej odejściu. Szwarc z Augustynowiczem siedzieli przy jednej zasłoniętej lampce, obaj zmęczeni i zamyśleni.
Augustynowicz odezwał się pierwszy półgłosem:
-Powiedz mi, co się zrobi z hrabianką, kiedy ten?... - tu wskazał głową chorego i zamknąwszy oczy pociągnął palcem po gardle.
-Myślę nad tym - odparł Szwarc. -Może znajdzie się ktoś z familii.
-A jeśli się nie znajdzie?
-Ostatecznie trzeba będzie o tym z nią pomówić. To widocznie ubodzy ludzie; stróż mi mówił, że mieszkanie dotąd nie opłacone. Ale nie bez tego, żeby gdzie nie mieli krewnych albo przynajmniej znajomych.
-No, zresztą potem o tym - mówił Augustynowicz, który nie lubił długo zatrzymywać się na jednym przedmiocie.
-Czekaj - przerwał Szwarc - na wszelki wypadek przychodzi mi jedna myśl do głowy. Do tej pory nikt tu jednak nie był, a niepodobna, żeby to biedactwo - pokazał oczyma drzwi, gdzie spała hrabianka - niepodobna, żeby to biedactwo pozostało samo po jego śmierci. Powiedz - spytał nagle - czy twoja znajoma Wizbergowa pobożna kobieta?
-O, jak patyna!
-Poczciwa, prostoduszna?
-Niesłychanie; ale cóż to ma za związek z hrabianką?
-Chcę jej oddać ją w opiekę.
-Ależ proces?
-Właśnie dlatego.
Tu chory poruszył się nagle. Szwarc spojrzał na niego bystro, po czym mówił szepcząc:

WQJXVZM WQVZJGM WQYQXZM WJXBYZM WJKGXZM   Wypoyczalnia Samochodw Wrocaw | Pobierz Disco Polo | sywy kajakowe | Skad Podatkowy | Quiksilver