Stary Cyprianowicz powitał ją dobrotliwie, albowiem jej młodość i uroda mu były jeszcze w Jedlince przypadły do serca. Że zaś o syna był już zupełnie spokojny, więc gdy siedli do wieczerzy, począł rozmawiać z nią wesoło, starając się nawet i z pomocą żartów rozproszyć tę jakowąś troskę, którą widział na jej czole, a której przyczynę przypisywał właśnie temu, co zaszło.
Lecz wieczerza nie miała się skończyć pomyślnie dla dziewczyny, gdyż zaraz po drugim daniu w progu izby pojawił się Wojtaszek i chuchając w zamarznięte palce, począł wołać:
-Proszę panienki, czapkę zostawiłem, ale pana Taczewskiego nie masz w Wyrąbkach, bo pojechał z księdzem Woynowskim.
Usłyszawszy to pan Pągowski zdumiał się, zmarszczył natychmiast brwi i utkwiwszy swe żelazne oczy w pachołku, zapytał:
-Co to jest? co za czapkę? A ciebie kto posłał do Wyrąbków?
-Panienka - odpowiedziało ze strachem pacholę.
-Ja - powtórzyła panna Sienińska.
I widząc skierowane na się wszystkie spojrzenia, zmieszała się okrutnie, ale nie na długo, gdyż wykrętny dowcip niewieści wnet przyszedł jej z pomocą.
-Pan Taczewski odwiózł tu rannych - rzekła - ale że obie z ciotuchną źleśmy go przyjęły, więc się rozgniewał i bez czapki poleciał do domu, a ja mu czapkę odesłałam.

WJVZYVM WJGZZVM WJVVYGM WJKQGPM WJXGKKM   Budka Suflera | reklama | Restauracja Amerykaska | Pylon | Blogi