-Prawda, żeśmy go niezbyt grzecznie przyjęły - ozwała się pani Winnicka.
Pan Pągowski odetchnął i twarz stała mu się mniej groźna.
-Dobrzeście zrobiły! - rzekł. -A czapkę byłbym mu sam odesłał, bo pewnie nie ma drugiej.
Lecz zacny i wyrozumiały pan Cyprianowicz począł się ujmować za Taczewskim.
-Mój syn - rzekł - nie ma do niego nijakiej urazy. Sami go do bitwy zmusili, a on ich potem jeszcze do siebie zawiózł, opatrzył i ugościł. Bukojemscy też to samo powiadają, z tym dodatkiem, że to jest gracz na szable, który gdyby chciał, byłby ich godniej poszczerbił. Ha! chcieli dać naukę, a sami znaleźli nauczyciela. Jeśli prawda, że król jegomość na Turka ruszy, to przyda się tam taki Taczewski.
Pan Pągowski nierad słuchał tych słów, a w końcu rzekł:
-Jego ksiądz Woynowski tych sztuk wyuczył.
-Księdza Woynowskiego widziałem tylko raz na odpuście - mówił pan Cyprianowicz - ale słyszałem o nim wiele jeszcze za moich wojskowych czasów. Śmieli się z niego na odpuście inni księża, mówiąc, że jego plebania jest jako arka i że wszelkie animalia, jako Noe, hoduje. Wiem wszelako, że to była szabla wielka, a teraz jest cnota wielka, czego jeśli pan Taczewski też się od niego wyuczył, to bym chciał, żeby mój syn, gdy się wygoi, innej amicycji nie szukał...

WQZKZBM WQXVJQM WQXVPPM WQJQVBM WQJPKYM   Sopot | Przyczepy | Pudzian Academy | optymalizacja stron | Napisy Do Filmw