Po czym zwrócił się do zwierząt, które znaczny czyniły hałas:
-Cicho tam, odmieńce, bo skóry z was Żydom posprzedaję.
I znów zaczął ze sobą rozmawiać.
-Jacek ma słuszność, że Wyrąbki trzeba sprzedać. Jeno że to potem, gdy zapytają, skąd jesteś - nie ma co rzec. Skąd? Z Wiatrowa. Z jakiego Wiatrowa? Z Wiatrowa w polu. Zaraz każdy lekce sobie takiego waży. Lepiej by zastawić, byle się zastawnik znalazł. Pągowskiemu byłoby najporęczniej, ale Jacek by o tym słyszeć nie chciał i ja sam nie wszcząłbym z nim tej materii... Mój Boże! niesłusznie ludzie mówią: "ubogi jak mysz kościelna!" - Człeku czasem większa bieda. Mysz kościelna na święty Szczepan2 godnie żyje, a wosk ma o każdej porze. Panie Jezu, któryś pomnożył chleb i ryby, pomnóżże tych kilka czerwonych złotych i tych kilka talarów, bo Tobie, miłościwy panie, nic nie ubędzie, a ostatniemu Taczewskiemu dopomożesz...
Tu przyszło mu do głowy, że pruskie talary, jako z luterskiego kraju pochodzące, abominację tylko w niebie wzbudzić mogą, ale co do czerwonych złotych zawahał się, czyby ich na noc pod nóżki Chrystusowi nie podłożyć - nuż nazajutrz znajdzie się ich więcej! Nie czuł się jednak godnym cudu i nawet kilkakrotnie uderzył się w piersi w skrusze za myśl zuchwałą. Ale dłużej nie mógł o tym rozmyślać, gdyż ktoś zajechał przed plebanię.